Aż 150 tysięcy złotych zostanie przeznaczonych w tym roku na zazielenienie oruńskich podwórek. Pieniądze pochodzą z gdańskiego Wydziału Środowiska, a na Orunię trafią dzięki społecznie zaangażowanym mieszkańcom i doceniającej to architekt, która na co dzień doradza miastu. - Bo w tej części Gdańska opłaca się inwestować - przekonuje sprawczyni całego „zamieszania”.
Kolejnych, bo przypomnijmy, w 2013 roku na dzielnicę trafią środki z funduszy szwajcarskich. W sumie 60 tysięcy złotych na rewitalizację pięciu podwórek.
Paulina Borysewicz, która również angażuje się w „projekt szwajcarski”, mówi jednak o innych pieniądzach. Pochodzących z funduszy gdańskiego Wydziału Środowiska. I to wcale niemałych. Bo kwota wynosi aż 150 tysięcy złotych.
- Dyrektor Wydziału Środowiska podjął mądrą decyzję, żeby skierować te pieniądze do GZNK. A więc jednostki, która najlepiej wie, w jaki sposób środki na taki cel spożytkować. GZNK poprosił mnie jako doradcę o to, abym zadecydowała, które miejsca w Gdańsku można zazielenić dzięki tym funduszom - tłumaczy Borysewicz.
- Wybrałam Orunię. Bo tutaj warto jest inwestować. W zeszłym roku zmieniliśmy wspólnie z mieszkańcami już jedno duże podwórko (przy Ramułta/Związkowej - przyp. red), teraz planujemy zmianę kolejnych pięciu. Dodatkowe środki z miasta pozwolą na prace także w innych częściach dzielnicy - uważa architekt.
Część kwoty zostanie przeznaczona na dofinansowanie podwórek, realizowanych z projektów szwajcarskich. A więc na wsparcie mogą liczyć podwórka: a) pomiędzy budynkami Związkowa 4 b) naprzeciwko budynku Związkowa 2 A B C, c) u zejścia ulic Przy Torze i Serbskiej. d) nieopodal skrzyżowania Traktu św. Wojciecha i Rejtana, e) nieopodal skrzyżowania Podmiejskiej i Zamiejskiej.
Ale pieniądze z Wydziału Środowiska trafią też najprawdopodobniej w nowe miejsca na Oruni. - Myślimy o podwórkach nieopodal skrzyżowania Sandomierskiej z Przy Torze, a także o tym położonym na Trakcie Św. Wojciecha 163 i kolejnym, koło skrzyżowania Grabowej z Żuławską - wylicza Borysewicz.
Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w najbliższych tygodniach zostaną rozpisane stosowne przetargi. - Być może już na przełomie kwietnia i maja dojdzie do rozpoczęcia prac na podwórkach - mówi architekt.
Inwestycja ta będzie jednak różnić się od wielu podobnych miejskich przedsięwzięć. - Kluczem jest tutaj partycypacja mieszkańców. Nie będzie tak, że ktokolwiek, czy to urzędnik, czy ktoś z pozarządowej organizacji, zadecyduje za orunian. To ci ostatni, w drodze konsultacji i współprojektowania, będą decydować o ostatecznym wyglądzie ich podwórka - dodaje Borysewicz, mieszkanka Wrzeszcza.