Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Niedziela, 22/10/2017

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

ikona

Nie jesteś zalogowany!



separator

Dołacz do nas!

• Rejestracja

REKLAMA

link

Zaproś znajomego na naszą stronę

e-mail znajomego:

Twoje imię:

naglowek partnerzy_wrzeszcz partnerzy_stogi partnerzy_mmtrojmiasto logo_dworku logo_osowa logo_roo stara oliwa

Listy, które zmieniają świat

 6 dodane: 19:59, 09/12/10

tagi:Dom SąsiedzkiAmnesty Internationallistyprawa człowieka

Są zastraszani, torturowani, bici, skazywani na wieloletnie wyroki, niektórym grozi kara śmierci. Weszli w drogę lokalnym gangom, skostniałej biurokracji, walczącym armiom i panującym rządom. Jak im pomóc? Napiszmy w ich sprawie list. Nie, napiszmy ich tysiące. W najbliższy weekend za pióra chwyci cały świat. W niedzielę – o prawa człowieka zawalczy Orunia.

Listy, które zmieniają świat
Listy, które zmieniają świat
Fot. Ewa Sasimowska

Fotografia 1 z 6

1999 rok, Senegal. Kraj wyniszcza trwająca - z przerwami - kilkanaście lat wojna domowa. Panami życia i śmierci są widoczni wszędzie żołnierze. Aresztowania trwają cały czas. Nie potrzeba wiele, aby trafić do więzienia. Khady Bassene traci w ten sposób ukochaną osobę. Jednego dnia żołnierze zajeżdżają pod jej dom. Wyciągają z niego jej męża. Od tego czasu, a minęło 11 lat, nie widziała go już nigdy. Poszukiwania na niewiele się zdają, armia nie przekazuje żadnych informacji.

Ta 62-letnia już kobieta ciągle jednak walczy o poznanie prawdy o losie swego męża. W ten sposób zyskała sobie potężnego wroga – ciągłe interpelacje w sprawie zaginionego podkopują wizerunek armii.
- Stałam się ofiarą krytyki za to, że złożyłam skargę przeciwko wojsku. Wiele osób się boi. Ja powiedziałam „nie” – mówi Bassene.

2010, Meksyk. W południowo wschodniej części kraju działa Katolickie Duszpasterskie Centrum Opieki nad Migrantami. Jego dyrektorem jest ksiądz, Alejandro Solalinde Guerra. Pomoc humanitarna dla imigrantów nie jest dobrze odbierana wśród lokalnej społeczności. Szczególnie groźni są członkowie gangów.

Dla nich działalność księdza oznacza konkretne straty. Przestępcy prześladują i wykorzystują imigrantów na różne sposoby. Stanowcze „nie” duchownego dla takich praktyk budzi wściekłość gangsterów. Ksiądz zasypywany jest pogróżkami. Zaczyna bać się o własne życie. Na pomoc władz nie ma jednak co liczyć. Zamiast tego urzędnicy...robią najazd na Centrum. Grożą jego spaleniem. Oficjalnie szukają przestępców wśród imigrantów. Konflikt narasta z każdym dniem.

O swoich „braciach – migrantach”, przybywających z Ameryki Środkowej i Południowej, ksiądz Guerra mówi:
- Padają ofiarami nadużyć ze strony sił policyjnych, funkcjonariuszy państwowych i osób skorumpowanych, którzy chcą ich wykorzystać. To są bardzo biedni i bezbronni ludzie.

2006 rok, Tunezja. W tym uznanym przez wielu za jedno z bardziej liberalnych państw arabskich, trwa bezkompromisowa walka z terroryzmem. Prawa człowieka są stawiane tutaj na dalszym miejscu. Liczy się przede wszystkim skuteczność. Co więc zrobić, kiedy oskarżony nie przyznaje się do winy, a zbliża się termin rozprawy sądowej? 

Saber Ragoubi uznany za terrorystę i wywrotowca, twierdzi, że w jego przypadku wymuszano zeznania torturami. Sąd nie chciał jednak zbadać, czy faktycznie doszło do nadużyć ze strony śledczych. Wyrok zapadł bardzo szybko: kara śmierci. Saber Ragoubi jest przetrzymywany w odosobnieniu. Nie wolno mu widywać się z rodziną ani otrzymywać korespondencji.

Nadzieja na zmianę
Te trzy historie można znaleźć na oficjalnej stronie Amnesty International. Obok nich widnieje kilkanaście innych. Pochodzą z różnych części świata – Gwatemali, Chin, Tadżykistanu, Czeczeni, Birmy, Iraku. To co je łączy, to sytuacja, w których odmawia się jednostkom (niekiedy i grupom ludzi) należnym im praw: do zgromadzeń, do wolności słowa, do informacji, do obrony przed wymiarem sprawiedliwości. Nie tylko odmawia, ale i prześladuje w najróżniejszy sposób. Grozi im się śmiercią, urządza urzędnicze i medialne nagonki, wtrąca do więzień, atakuje ich rodziny. Lista jest długa.

Ale jest jeszcze jeden element, który łączy wszystkie opowieści. Nadzieja. Na zmianę beznadziejnej sytuacji, na reakcję władz, na zainteresowanie świata. Bohaterowie tych historii naprawdę ją posiadają. A obecnie, jeszcze większą niż dotychczas. Co się zmieniło?

Odpowiedzią jest wielki, światowy happening organizowany przez walczącą o prawa człowieka organizację, wspomnianą już Amnesty International. Mowa o „Maratonie Pisania Listów”.

Pióro skuteczniejsze niż karabin
„W czasie Maratonu przez 24 godziny pisane są ręcznie listy w obronie kilkunastu konkretnych osób lub grup osób, których prawa zostały złamane. Indywidualnie wyrażony sprzeciw przeciwko łamaniu praw człowieka ma szczególną moc. Maraton nie jest zwykłą zbiórką pieniędzy, ale konkretnym przykładem działania” – wyjaśniają członkowie AI na swoje stronie internetowej.
List może napisać każdy. Wysyłane są one do najważniejszych polityków i urzędników w kraju, w którym żyje bohater prześladowań.

I to już wszystko? Pisanie jakiś listów ma pomóc torturowanym i skazanym na śmierć ludziom w najbardziej odległych zakątkach świata?

Przedstawiciele AI zapewniają, że listy te - choć dla niektórych może brzmieć to nieprawdopodobnie - są skuteczne. I wskazują na konkretne przykłady.
„Emin Abdullayev i Adnan Hajizade (zostali skazani na 2,5 roku więzienia po tym jak na serwisie Youtube umieścili film, krytykujący władzę w Azerbejdżanie – przyp. red.) , więźniowie sumienia, w obronie których pisaliśmy na Maratonie 2009, zostali zwolnieni warunkowo pod częściowym odbyciu kary (w więzieniu spędzili 16 miesięcy).

W 2009 roku tysiące sympatyków Amnesty International napisało w sprawie dziewięciu kobiet z Nikaragui – obrończyń praw człowieka – którym groziło postępowanie sądowe. Oskarżyciele twierdzili, że kobiety popełniły przestępstwo prowadząc kampanię na rzecz prawa kobiet i dziewcząt do dostępu do bezpiecznych i skutecznych usług z zakresu zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego. Twierdzili również, że kobiety te popełniły w 2003 roku przestępstwo rzekomo popierając prawo dziewięcioletniej dziewczynki, która została zgwałcona i zaszła w ciążę, do bezpiecznej i zgodnej z prawem aborcji. Postępowanie przeciwko kobietom zostało wreszcie zamknięte w maju 2010.

W lipcu 2010 egipskie władze wypuściły z aresztu beduińskiego bloggera i aktywistę Musaada Abu Fagra. Był on przetrzymywany bez postawienia zarzutów przez prawie trzy lata za nawoływanie do poszanowania praw Beduinów na Półwyspie Synaj.”

Dziękuję Wam, drodzy nieznajomi
Każdy z nich po swoim uwolnieniu podziękował akcji zorganizowanej przez AI. Wspomniany wyżej Adnan Hajizade o „Maratonie Listów” napisał:
„Moi drodzy przyjaciele,
Nie znam i zapewne nigdy nie poznam większości z was. Ale głęboko w moim sercu czułem waszą obecność, kiedy przechodziłem przez doświadczenie życia w więzieniu. Musicie wiedzieć, że wasze działania odegrały główną rolę w moim uwolnieniu. Kampania ta była bezprecedensowa w historii Azerbejdżanu i zakończyła się naszym zwolnieniem. Każdy wasz raport, oświadczenie i list miał znaczenie.”

To co stanowi siłę tego typu listów jest ich masowość. Jak podają reprezentanci AI, tylko w samej Polsce w ubiegłym roku napisano ich ponad 108 tysięcy.

„Maratończycy” na Oruni – „szacun” dla dzielnicy
W tym roku listy będą pisane również na Oruni. Happening startuje w najbliższą niedzielę (12 grudnia) o godzinie 12:00 w Domu Sąsiedzkim (Gościnna 14).
- Pomysł Maratonu pojawił się podczas spotkania zespołu wolontariackego pracującego w Domu Sąsiedzkim. Po konsultacji z dzieciakami z naszej świetlicy uznaliśmy, że to świetny pomysł. Zdecydowaliśmy się wspólnie zorganizować I Oruński Maraton Pisania Listów – opowiada Ewa Sasimowska, kierownik świetlicy w Domu Sąsiedzkim.

Pod koniec listopada przygotowania ruszyły tutaj pełną parą.
- Zgłębiliśmy z dziećmi i młodzieżą świetlicową temat praw człowieka, przygotowaliśmy plakaty (pracowały przy nich nawet 6-letnie maluchy). Podzieliliśmy się obowiązkami – wyjaśnia Sasimowska.

I jak tłumaczy, taki happening to idealny sposób na promocję dzielnicy.
- Maraton jest świetną okazją, aby pokazać, że mieszkańcy i mieszkanki Oruni to osoby, które mają wiele do zaoferowania i wiele mogą zdziałać. Utarło się myślenie o Oruni jako o dzielnicy, czy społeczności, która może być tylko adresatem pomocy. Jest to szczególnie istotne w kontekście młodzieży oruńskiej, o której mówi się różne nieprzyjemne rzeczy. A tutaj grupa młodych ludzi z Oruni poświęca swój czas, aby zrobić coś dla innych – przekonuje Sasimowska.

Jak informują członkowie opisywanej tu akcji AI, każdy kto będzie chciał napisać taki list, będzie mógł skorzystać z gotowego wzoru. Na czas happeningu w Domu Sąsiedzkim będą wyświetlane krótkie filmy, związane z prawami człowieka.

Listy, które zmieniają świat

Listy, które...

Listy, które zmieniają świat

Listy, które...

Listy, które zmieniają świat

Listy, które...

Listy, które zmieniają świat

Listy, które...

Listy, które zmieniają świat

Listy, które...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (2)

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

awatar

gosc

 

15:27, 13/12/10

w ogtłoszeniu było, ze można dostac zaświadczenie o wolontariacie, to prawda?

zgloś naruszenie
awatar

gosc

 

18:47, 11/12/10

No wiara czas do działania, trzeba pisać listy do gdańskiej prokuratury w obronie niesłusznie osadzonego kolegi BANANA i całej ferajny. Nie można pozwolić aby przez fałszywe oskarżenia i złe języki ludzkie ...wiecej

zgloś naruszenie

REKLAMA

REKLAMA