Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Czwartek, 21/09/2017

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

ikona

Nie jesteś zalogowany!



separator

Dołacz do nas!

• Rejestracja

REKLAMA

link

Zaproś znajomego na naszą stronę

e-mail znajomego:

Twoje imię:

naglowek partnerzy_wrzeszcz partnerzy_stogi partnerzy_mmtrojmiasto logo_dworku logo_osowa logo_roo stara oliwa

Wierzę, że można zmienić świat

Pierwszy oruński Maraton Pisania Listów okazał się wielkim sukcesem. O przestrzeganie praw człowieka upomniało się tutaj kilkadziesiąt osób. Napisano 127 listów.

Wierzę, że można zmienić świat
Wierzę, że można zmienić świat
Fot. p.olejarczyk

Fotografia 1 z 7

O akcji pisaliśmy tutaj. Happening, którego inicjatorem jest znana na całym świecie organizacja – Amnesty International, odbywał się w wielu punktach świata. Na Oruni miejscem, gdzie spotkali się wszyscy „Maratończycy” był Dom Sąsiedzki przy ulicy Gościnnej. Punktualnie w samo południe zaczęła się tutaj batalia o prawa człowieka. Ludzie uzbrojeni w długopisy i czyste kartki papieru usiedli przy rozstawionych na sali stołach.

I zaczęli pisać listy. Tylko tyle i aż tyle. Pisano do generałów, ministrów, ważnych polityków. Adresaci byli rozsiani po całym świecie: Chiny, Meksyk, Birma, Czeczenia, Tunezja i jeszcze kilka innych państw.
- Brałam już udział w kilku „Maratonach”. I nigdy w pierwszych godzinach akcji nie przychodziło tak wiele osób – mówiła nam Katarzyna Klimowicz, współorganizatorka oruńskiego „Maratonu Pisania Listów”. - Piszą ludzie w różnym wieku, jest sporo dzieci, ale mieliśmy także i seniorów. Wszyscy są zainteresowani pomocą drugiemu człowiekowi. Wspaniała sprawa – dodawała młoda aktywistka.

Najmłodszy uczestnik akcji miał 7 lat, najstarszy – 89. Najczęściej pisano w obronie katolickiego księdza z Meksyku, ojca Alejandro Solalinde Guerra. Jego historię znaleźć można tutaj.
- Mój list był o jednej pani z Chin. Nie podoba mi się prawo, że tam nie można mieć więcej niż jednego dziecka – tłumaczył 14-letni Mateusz. – Ta pani urodziła ich więcej i za to skazali ją na więzienie. Takie prawo powinno być zmienione – argumentował nastolatek z Oruni.

Jego rówieśniczka, Agata z ulicy Żuławskiej, zaangażowała się w akcję szczególnie. Rozdawała informacyjne ulotki. O „Maratonie” opowiedziała swoim dziadkom. I przekonała ich, że warto przyjść w niedzielę do Domu Sąsiedzkiego i napisać chociaż jeden list w obronie prześladowanych ludzi.
- Lubię pomagać innym. Wierzę, że można zmienić świat wokół nas. Cieszę się, że mogłam dziś pisać, że mogła poczytać o tych ludziach – relacjonowała 14-latka z Oruni.

Niektóre osoby przyjechały wczoraj do Domu Sąsiedzkiego aż... z Warszawy.
- To mój piąty „Maraton”. Dla mnie to bardzo ważna akcja. Miałem kontakt z polskimi więźniami sumienia, którzy w czasach komunizmu musieli słono płacić za swoje poglądy. Pisanie listów jest potrzebne. Nie chodzi tylko o symbol, a o to, że one naprawdę mogą coś zdziałać. I przynajmniej niektórzy z tych ludzi mogą być wolni. Chcę dziś napisać jeszcze wiele listów – mówił Tomasz Rudnicki, aktywista Amnesty International.

W oruńskim „Maratonie” wziął udział również jeden z lokalnych polityków.
- Pisałam m.in. w obronie Tunezyjczyka skazanego na śmierć. Wprawdzie tam nie wykonuje się kary śmierci, ale człowiek ten trzymany jest w koszmarnych warunkach. Nie może się widzieć z rodziną. To przerażająca historia – opowiadała Beata Dunajewska, radna Platformy Obywatelskiej z okręgu numer 1 (w nim znajduje się m.in. Orunia).

Akcja trwała 7 godzin. Napisano 127 listów.
- To bardzo dobry wynik w skali Gdańska. Orunia uplasowała się w czołówce. Choć oczywiście tu nie o liczby tylko chodzi. A o to, że przyszło dużo dzieci i młodzieży, że dowiedzieli się o prawach człowieka, że postanowili pomóc. Bardzo się cieszę z przebiegu oruńskiego „Maratonu” – podsumowała Ewa Sasimowska, główna organizatorka niedzielnego happeningu w Domu Sąsiedzkim.

Wszystkie listy zostały wysłane już w świat. Jak podaje Amnesty International, w całej Polsce napisano ponad 143 tysiące listów.

Wierzę, że można zmienić świat

Wierzę, że...

Wierzę, że można zmienić świat

Wierzę, że...

Wierzę, że można zmienić świat

Wierzę, że...

Wierzę, że można zmienić świat

Wierzę, że...

Wierzę, że można zmienić świat

Wierzę, że...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (2)

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

awatar

gosc

 

13:17, 23/12/10

Bomfunk Tak (*)

zgloś naruszenie
awatar

gosc

 

00:19, 14/12/10

Dobry początek, za rok będzie więcej Poz.

zgloś naruszenie

REKLAMA