Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Niedziela, 22/09/2019

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

Mimo zakazu kierowcy wjeżdżają do Parku Oruńskiego. Miasto zareaguje "w ostateczności"

 1 dodane: 08:36, 17/08/19

tagi:

Przy nowej bramie do Parku Oruńskiego miasto zamontowało znak zakazu ruchu, ale wielu kierowców nic sobie z tego nie robi i nadal wjeżdża na teren zieleńca. Nasze rozmówczynie z pobliskiego przedszkola, a także radni dzielnicy skarżą się, że Park jest regularnie rozjeżdżany i proszą urzędników o interwencję. Z kolei strażnicy miejscy przyznają, że jest ich za mało i nie mają możliwości każdego dnia być akurat w tym miejscu na Oruni. Jest też odpowiedź urzędników.

 Mimo zakazu kierowcy wjeżdżają do Parku Oruńskiego. Miasto zareaguje
Mimo zakazu kierowcy wjeżdżają do Parku
Fot. p.olejarczyk

Fotografia 1 z 1

Napisał do nas jeden z czytelników: "Wiedzą Państwo, dlaczego nie można wjechać pod przedszkole przy Parku Oruńskim? Przecież to Park dla mieszkańców a nie dla GZiDZ!".

GZDiZ to Gdański Zarząd Dróg i Zieleni, i to właśnie jego ludzie - na wniosek m.in. radnych dzielnicy z Oruni - ustawili w sierpniu znak zakazu ruchu nieopodal Parku Oruńskiego. Oznacza to, że przez nową bramę (w zeszłym roku uroczyście otwierał ją ś.p prezydent Adamowicz) nie można już przejechać samochodem i zostawić auta przed tutejszym przedszkolem, czy na pobliskim trawniku.

"Parkowałem tu zawsze, to i nadal będę tu parkował"

Co zrozumiałe, zakaz nie podoba się wszystkim. - Chyba to przez to, że niektórzy nie lubią zmian. Gdy wjedzie tutaj jakiś kierowca nie z Gdańska, to jak mu się zwróci uwagę, że jest zakaz, to często grzecznie przeprosi i odjedzie. Ale jak wjedzie "nasz", np. mieszkaniec Oruni to słyszymy, że on tu zawsze parkował i auto będzie nadal tutaj zostawiał - mówią nam panie z pobliskiego przedszkola, którego budynek usytyowany jest nieopodal nowej bramy.

Rzeczywiście, wcześniej w tej części Parku Oruńskiego śmiało można było parkować. Dlaczego teraz zamontowano tutaj znak zakazu ruchu?

- Park jest dla ludzi, nie dla samochodów - odpowiada nam Mateusz Korsztun, zastępca przewodniczącego Rady Dzielnicy "Orunia-Św. Wojciech-Lipce".

Parkują na trawnikach, rozjeżdżają kwietniki, zastawiają ścieżki

Korsztun jest zwolennikiem wprowadzenia tutaj zakazu. Przekonuje, że tak jest bezpieczniej dla dzieci z przedszkola. Ponadto, jak podkreśla, niektórzy kierowcy nie mają żadnego umiaru i potrafią parkować już nawet na trawnikach Parku.

Na potwierdzenie słów Korsztun przesyła nam zdjęcia.

 

- Jest zakaz, a czasami potrafi stoi tutaj nawet kilkanaście aut - mówi. I dodaje: - Niestety kierowcy nie potrafili z kulturą korzystać z tego miejsca i rozjeżdżali trawniki, kwietniki, zastawiali ścieżki piesze, a nawet uszkodzili bramę. To wszystko miało wpływ na to, że poprosiliśmy miasto o zamontowanie znaku.

 

Czytaj więcej: W okolicy Parku Oruńskiego nie ma gdzie parkować i robi się wolnoamerykanka

Moje rozmówczynie z przedszkola opowiadają inną historię. Jedna z nich, która miała dosyć już samowolki kierowców, przymknęła fragment bramy. Raz mężczyzna zatrzymał swoje auto, otworzył sobie wrota i wjechał jak do siebie. Innym razem kolejny kierowca pojechał "na około", minął zabytkową wozownię, wjechał na ścieżkę przy placu zabaw (jest to zgodne z prawem) i wjechał w ścieżkę między budynkami, o mało co nie rozjechał klombu z kwiatami i tym sposobem znalazł się obok budynku przedszkola.

 

No dobrze, ale gdzie kierowcy mają parkować?

Trudno znaleźć wytłumaczenie dla takich zachowań, ale z pewnością pojawią się osoby, które bedą wskazywać tutaj na pewne okoliczności łagodzące. Już wcześniej pisaliśmy, że przed renowacją Parku Oruńskiego miasto nie pomyślało o zabezpieczeniu dodatkowych miejsc parkingowych.

Wskazywaliśmy m.in. na plac obok Kanału Raduni (naprzeciwko wejścia do Parku Oruńskiego). Miasto nie zdecydowało się tam jednak na budowę miejsc postojowych, zamiast tego zablokowało tutaj kompletnie wjazd dla aut.

Radni dzielnicy wiedzą, że jest problem z parkowaniem przy Parku Oruńskim. Dają jednak rady kierowcom. - Samochód można zostawić na ul. Gościnnej, przy hotelu Zatoka, lub na "bocznej" ul. Radunskiej. Zachęcamy również do korzystania z komunikacji zbiorowej - mówi nam Korsztun.

Nowe miejsca postojowe mogą powstać przy Kanale Raduni. Walczy o to rada dzielnicy

To jednak nie przekona wszystkich. Korsztun zapewnia: - Oczywiście nie zostawiamy kierowców z niczym.

I wskazuje na zarośnięty plac przy Kanale Raduni, naprzeciwko bramy z zakazem. Tu, gdzie teraz stoją stare garaże, są krzewy i drzewa, już w 2020 roku może być plac dla aut. Jak pisaliśmy wcześniej, rada dzielnicy rozmawia z urzędnikami, by miasto uprzątnęło ten teren i stworzyło tutaj miejsca postojowe dla aut.

 

Urzędnicy zgadzają się na takie rozwiązanie, ale dotyczy to tylko części tego placu. Na uprzątnięcie sąsiedniej działki miasto nie ma już pieniędzy, więc radni dzielnicowi zgłosili projekt do tegorocznego budżetu obywatelskiego.

Jeżeli zagłosuje na niego odpowiednio dużo osób, jest szansa, że plac dla aut przy ulicy Nowiny będzie jeszcze większy. Czy w takie plany nie może się wmieszać konserwator zabytków, który np. uzna, że nie wolno tworzyć placu dla aut tak blisko Kanału Raduni? Radni dzielnicy z którymi rozmawialiśmy nie obawiają się jednak takiego scenariusza i są dobrej myśli, że już w przyszłym roku Orunia zyska tutaj nowe miejsca parkingowe.

Jeden patrol straży miejskiej na kilka dzielnic. "Przyjedziemy, ale może za półtorej godziny"

Jest jeszcze jeden wątek całej historii. Nasze rozmówczynie z przedszkola proszą miasto, by ws. łamania zakazu urzędnicy zareagowali już teraz. - Może jakieś słupki postawić na wjeździe? Może jakieś duże donice? - myślą na głos.

Jedna z pań mówi: - Nic by się nie stało, gdyby ta brama - tak jak w Parku Oliwskim - była zamykana.

A straż miejska? Przyjeżdża? - dopytuję. - Pierwszego dnia po montażu znaku przyjechali i dali kilka mandatów. Później jak dzwoniliśmy, to usłyszeliśmy, że mają za mało ludzi i że mogą przyjechać najwcześniej za półtorej godziny. Powiedziano nam też, że mamy robić zdjęcia parkującym samochodom. Naprawdę tym mam się zajmować? - denerwuje się jedna z przedszkolanek.

Rzecznik Straży Miejskiej w Gdańsku Wojciech Siółkowski w rozmowie z nami przyznaje, że patroli nie jest za wiele, a i tak główne siły - przynajmniej w czasie wakacji - kieruje się do centrum Gdańska i strefy nadmorskiej.

- Ile straż miejska ma patroli na Oruni? - dociekam. Po godzinie Siółkowski oddzwania. - Jeden, czasami więcej - odpowiada. Tu ważna informacja: ten jeden patrol musi obsłużyć nie tylko Orunię, bo tutejszy referat obejmuje też południowe dzielnice Gdańska, Olszynkę, Rudniki, a nawet Przeróbkę. Widać więc, że na straż miejską raczej nie ma tutaj co liczyć.

Na moment wcielam się w społecznika

Co ws. łamania zakazu wjazdu do Parku robi miasto? Czy urzędnikom nie jest szkoda, że kierowcy rozjeżdżają dopiero co odnawiany zieleniec? Dzwonię do Zarządu Dróg i Zieleni. Rozmawiam z urzędnikami, a nawet jednym z dyrektorów, który jest akurat na urlopie. W tak błahej by się wydawało sprawie trudno uzyskać jakieś konkrety.

Wreszcie trafiam do rzecznik GZDiZ Magdaleny Kilian, która apeluje, by przypadki łamania zakazu zgłaszać do strażników miejskich. - Ale oni nie mają ludzi, sami to przyznają - odpowiadam. - A ktoś zgłaszał do nas problem z tym zakazem. Np. do Gdańskiego Centrum Kontaktu? - pyta rzecznik. - Nie wiem, czy ktoś to zrobił oficjalnie. Ale jeżeli to problem, to ja to mogę zgłosić, teraz. Wyślę pani zdjęcia z opisem problemu - przynajmniej na moment wcielam się w społecznika.

Wysyłam pytania i zdjęcia. Pytam, czy miasto może postawić tutaj słupki, albo zamknąć bramę na łańcuch. Szybko dostaję odpowiedź. Kilian przyznaje, że jest problem "z niszczeniem terenu parku poprzez wjazd pojazdów na trawniki" i że temat "prowadzony jest w porozumieniu z oruńską Radą Dzielnicy".

Miasto zareaguje "w ostateczności"

Czy miasto zareaguje jakoś na samowolkę kierowców w Parku Oruńskim? Kilian podkreśla, że odpowiedzią jest tutaj znak zakazu, a od strony amfiteatru ustawienie "dużych kamieni".

Co dalej z wjazdem do Parku Oruńskiego od strony przedszkola? - Chcieliśmy najpierw przetestować zachowanie użytkowników po ustawieniu znaków. Przewidujemy w ostateczności zamknięcie bramy i podjęcie kolejnych kroków związanych z osłupkowaniem każdego z wjazdów.

Na ten moment urzędnicy nie precyzują, co dokładnie oznacza tutaj "ostateczność".

Galeria artykułu

 Mimo zakazu kierowcy wjeżdżają do Parku Oruńskiego. Miasto zareaguje "w ostateczności"

Mimo zakazu...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (3)

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

awatar

gosc

83.25.210.*

16:59, 20/08/19

Zgadzam się z przedmówcą. Mieszkańcy zostali steroryzowani przez urzędników. Kiedyś było tu spokojnie i cicho teraz zjeżdża się pełno Sebixów i Karyn. Pani Bartków i Panie Grzelak uporządkujcie to co ...wiecej

zgloś naruszenie
awatar

gosc

91.235.231.*

13:20, 20/08/19

Zapomina się niestety tylko o mieszkańcach ulic Nowiny i Raduńskiej. Zrewitalizowano Park, miesca parkingowe będą kiedyś albo i nie a co chwilę urządza się w Parku imprezy masowe. Ludzie nie mogą do własnych ...wiecej

zgloś naruszenie
awatar

gosc

83.25.236.*

07:16, 18/08/19

Nie rozumiem jak można skomplikować prosty problem. Połówkę bramy zamykamy na bolec i kłódeczkę tak by Seba nie mógł jej otworzyć i już nikt nie wjeżdża. Dorobienie uszu przy bolcu i założenie kłódki jest tańsze ...wiecej

zgloś naruszenie

REKLAMA

REKLAMA