Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Sobota, 27/05/2017

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

Oruniak fotografuje Czarnobyl

 7 dodane: 19:50, 19/03/12

tagi:fotografieNowinyCzarnobyl

Jako jeden z nielicznych ludzi na Ziemi odwiedził ostatnio Czarnobyl, „miasto widmo”, wyludnione od 1986 roku, kiedy to w reaktorze pobliskiej elektrowni jądrowej doszło do wybuchu. Jacek Gulczewski, fotograf z ulicy Nowiny ma do opowiedzenia sporo ciekawych historii.

Oruniak fotografuje Czarnobyl
Oruniak fotografuje Czarnobyl
Fot. Jacek Gulczewski

Fotografia 1 z 7

- Najlepsze zdjęcie, z mojej wizyty w Czarnobylu, zrobiłem z dachu 16 piętrowego budynku. Mogłem spojrzeć na wyludnioną Prypeć, a na horyzoncie widziałem grobowiec uszkodzonego reaktora czarnobylskiej elektrowni jądrowej. Ten widok zrobił na mnie ogromne wrażenie – opowiada Jacek Gulczewski, fotograf, który od 1993 roku mieszka na Oruni.

Katastrofa wydarzyła się w kwietniu 1986 roku na terenie ówczesnego Związku Radzieckiego (dzisiejsza Ukraina). Sam wybuch w elektrowni jądrowej nie był potężny, ale tym, co spędzało sen z powiek wielu, było zabójcze dla ludzi promieniowanie. I to nie tylko w bezpośrednim sąsiedztwie zniszczonej elektrowni. 

Podjęto decyzję o ewakuacji całych pobliskich miasteczek i wsi. Ponad 300 tysięcy osób czekała więc natychmiastowa przeprowadzka. Właściwie nikt z wywiezionych wówczas mieszkańców już tutaj nie powrócił. Nikt nowy również się nie wprowadził. Po dzisiejszy dzień stoją tu puste szkoły, przedszkola i niezamieszkałe bloki. W parkach nikt się nie bawi i nie odpoczywa. Ulicą nie przejedzie żaden samochód. Prawdziwa strefa ciszy. Miasta i wsie widma.

Jedną z takich miejscowości jest Prypeć, miasto położone zaledwie 4 kilometry od elektrowni w Czarnobylu. Przed katastrofą mieszkało tu 50 tysięcy ludzi. Teraz, oprócz naukowców, nie ma tu żywej duszy. Władze nie wpuszczają tutaj nikogo. Jak oruniakowi udało się dostać w takie miejsce?
- Oruniak wygrał ogólnopolski konkurs fotograficzny, którego nagrodą był właśnie wyjazd do Czarnobyla – odpowiada pan Jacek.

I pokazuje nam zdjęcia, które rok temu udało mu się tam zrobić. – Prypeć wielkością przypomina gdańską Zaspę. Niestety nie udało mi się w jeden dzień wszystkiego sfotografować. Żałuję, że nie zrobiłem zdjęć w którymś z tamtejszych przedszkoli, a także, że nie mam żadnych ujęć ze słynnego zakładu Jupiter – dodaje mieszkaniec ulicy Nowiny.

Ale jak mówi, chce to jeszcze nadrobić. Panu Jackowi marzy się kolejna wycieczka do Czarnobyla. Kiedy, z kim i na jakich zasadach  – w tym momencie tego nie wie. Mieszkańca Oruni nie odstrasza nawet promieniowanie, które wciąż występuje w opisywanej tu „strefie ciszy”.
– Nie świecę w ciemności – żartuje pan Jacek. – W Czarnobylu i okolicach byliśmy jeden dzień. Oczywiście musieliśmy zachować podstawowe środki ostrożności. Nie można było niczego dotykać, nogawki od spodni musiały być podwinięte, aby nie zbierać kurzu. Pierwszym łykiem wody trzeba było przepłukać gardło, a później go wypluć, dopiero wtedy można było się napić – wspomina.

Pan Jacek fotografią zajmuje się od lat 70-tych (wtedy dostał pierwszy aparat od ojca). Jest członkiem Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego, jego zdjęcia można oglądać na wielu wystawach. Od kilku tygodni wspiera też swoją wiedzą członków Oruńskich Warsztatów Fotograficznych. Jego zdaniem każdy może robić dobre zdjęcia. Bez względu na sprzęt. – Widziałem ostatnio w sieci stronę, gdzie fotograf do robienia zdjęć używał swojego Iphone’a. Wyszły mu bardzo dobre ujęcia – mówi pan Jacek. – Także zachęcam wszystkich oruniaków do wzięcia udziału w naszych warsztatach. Nie ma się co zastanawiać czy wstydzić – dodaje.

Mój rozmówca mieszka na Oruni od blisko 20 lat. Wcześniej w Oliwie i na Żabiance. – Orunia ma swój klimat, którego inne dzielnice Gdańska nie mają. I nie chodzi o jakieś negatywne sprawy, choć oczywiście skala zaniedbania jest spora. Ale tutaj ludzie są sobie bliżsi, znają się, nie są anonimowi – uważa.

Jednym z ulubionych fotografów pana Jacka jest Rarinda Prakarsa z Tajlandii. Jego zdjęcia można zobaczyć tutaj. – Te fotografie są doskonale naświetlone. Uczta dla oka – komentuje mieszkaniec Oruni.

Dzisiejsi polscy trzydziestolatkowie pamiętają „Czarnobyl” głównie z tego, co działo się wówczas w ich szkołach. Każdy uczeń musiał przełknąć gorzką dawkę rozdawanego wtedy Płynu Lugola, substancji, która miała chronić (takie informacje podawano) przed szkodliwymi skutkami promienowania. Starsi kojarzą tę nazwę z blokadą informacyjną (rząd ZSRR początkowo nie przekazywał żadnych informacji na temat katastrofy), wyjątkowo ciepłym dniem i przeciekami informacji z Radia Wolna Europa.

Więcej na temat katastorfy można przeczytać tutaj.

Oruniak fotografuje Czarnobyl

Oruniak...

Oruniak fotografuje Czarnobyl

Oruniak...

Oruniak fotografuje Czarnobyl

Oruniak...

Oruniak fotografuje Czarnobyl

Oruniak...

Oruniak fotografuje Czarnobyl

Oruniak...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (6)

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

awatar

gosc

89.67.195.*

11:59, 22/05/16

trzeba byc idiotą zeby dobrowolnie tam jechac promieniowanie nadal jest i to coraz wieksze

zgloś naruszenie
awatar

gosc

193.26.131.*

08:33, 26/04/16

https://www.youtube.com/user/DMRandomStuff - lepsze ;-)

zgloś naruszenie
awatar

gosc

216.239.89.*

17:11, 21/03/12

\" Jeden z nielicznych na Ziemi \"... ? Co najmniej smieszne to okreslenie. Czarnobyl odwiedzaja tysiace turystow, podczas specjalnie organizowanych wycieczek...

zgloś naruszenie
awatar

gosc

89.69.231.*

18:53, 20/03/12

Też chciałbym tam pojechać ...

zgloś naruszenie
awatar

Grzegorz Jezierski

81.95.202.*

14:49, 20/03/12

Niezwykła podróż, niezwykłe zdjęcia. Jeszcze raz gratuluję Jacku. Chwała redaktcji za artykuł, sądzę że powinien zostać za jakiś czas przeniesiony do działu Ludzie - Osobowości.

zgloś naruszenie
awatar

gosc

62.61.54.*

10:19, 20/03/12

Panie Jacku zdjęcia wyśmienite. Tego pana z Tajlandii też!!! Więcej takich historii!

zgloś naruszenie

REKLAMA

REKLAMA