Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Czwartek, 19/09/2019

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

Na gryzonie jest jednak sposób

 4 dodane: 14:54, 24/04/13

tagi:

Szczury chodzą po oknach i murach, przegryzają się przez podłogę i wchodzą do sąsiedniego mieszkania. Do 90-letniej mieszkanki Podmiejskiej 17, która nie mogła doprosić się o żadną pomoc ze strony miasta, właściciela zaszczurzonego pustostanu. Po naszej interwencji lokal już posprzątano, przeprowadzono jego deratyzację i zarządzono dezynsekcję.

Na gryzonie jest jednak sposób
Na gryzonie jest jednak sposób
Fot. p.olejarczyk

Fotografia 1 z 4

Czyste, schludne i wykupione na własność mieszkanie w budynku na Podmiejskiej 17. To cztery kąty 90-letniej Reginy Symonowicz. Starsza pani jest wprawdzie schorowana i nie za bardzo może już wychodzić z mieszkania, ale jakoś sobie radzi.

– Pomaga mi oczywiście rodzina, ale też i sąsiedzi. Bo to zakupy czasem zrobią, z moim psem wyjdą na spacer. No a teraz ratują moje mieszkanie przed inwazją szczurów – opowiada mi 90-latka.

No właśnie, skąd gryzonie w tak zadbanym mieszkaniu? Odpowiadając najprościej: bo przeprowadziły się z mieszkania obok. Czyli z lokalu komunalnego, w którym, jak opowiadają mi okoliczni mieszkańcy, jeszcze do niedawna była melina.
– Mieszkał tu pan Gienek. Zapraszał kolegów. Picie było na okrągło. W środku jeden wielki syf. Facet dokarmiał szczury  – słyszę opowieści.

Ten dość osobliwy najemca niedawno zmarł. Imprezy się jednak nie skończyły – jego koledzy wchodzili na Podmiejską 17 jak do siebie. Miejsce to zmieniło się więc w prawdziwy "skłot". I to naprawdę dla ludzi o mocnych nerwach lub nieistniejącym zmyśle powonienia. – Mieszkanie jest kompletne zdewastowane, walają się jakieś szmaty, zniszczone meble, stare jedzenie. Niesamowity smród. Na środku w jednym pokoju ktoś się…eee…załatwił – mówi mi pan Marcin, mieszkaniec Podmiejskiej.

Ale to wszystko jeszcze nie jest najgorsze. Kiedy miasto wreszcie się obudziło i wyrzuciło nielegalnych lokatorów, pojawił się nowy problem. – Jakieś dwa, trzy dni później zaczęłam słyszeć skrobot, później hałas był coraz większy. Tak jak gdyby ktoś niszczył podłogę. Okazało się, że głodne szczury przegryzają mi podłogę w kuchni. Takie dziury mi porobiły – pani Regina pokazuje mi ślady działalności gryzoni w swoim mieszkaniu.

90-latka natknęła się tez na szczura w swojej kuchni. Na szczęście gryzoń chyba przestraszył się bardziej i szybko czmychnął do dziury. Pani Regina zadzwoniła po pomoc. Najpierw do sąsiadów. Jeden z nich prowizorycznie zabezpieczył podłogę przed kolejnymi wizytami szczurów. – Jednak bez większych remontów się nie obejdzie – zawyrokował.

Szczury wyskakiwały też przez rozbite okno zniszczonego mieszkania wprost na podwórko. – Biegały po ścianach, biegały po ulicy – opisują mi mieszkańcy Podmiejskiej.

Zaczęły się telefony do odpowiednich służb. Dzwonił syn pani Reginy. 90 latka tłumaczy: - Do administracji, no bo zaszczurzone mieszkanie należy przecież do nich. Do straży miejskiej – bo chyba powinni mi jakoś pomóc, prawda? Do sanepidu, no bo przecież ta sytuacja to prawdziwe zagrożenie dla zdrowia mieszkańców. I do mojej wspólnoty, bo chciałam aby jakoś mi pomogli.

Reakcja była znikoma. Bo okazało się, że nagle właściwie nie wiadomo, kto i za co tak naprawdę odpowiada. Przedstawiciele administracji obiecali wprawdzie przysłać ekipę z trutką na szczury i tak też się stało. – Ale tłumaczyłam im, że tutaj potrzeba prawdziwej deratyzacji i dezynfekcji. I posprzątania tego mieszkania. W odpowiedzi słyszałam, że taka akcja będzie, ale… ciągle słyszałam kolejne terminy – skarży się pani Regina.

Wysłaliśmy pytania do kilka instytucji. Najszybciej zareagował przedstawiciel straży miejskiej. - Skontaktowałem się z Biurem Obsługi Mieszkańców nr 4. Dosłownie przed kilkoma minutami dostałem informację, że firma Bromix już przeprowadza ponowną deratyzację lokalu. Administratorka z BOM-u poinformowała mnie ponadto, że w kolejnych dniach zostanie przeprowadzona dezynsekcja – mówił nam wczoraj Marcin Fedoruk, mł. inspektor ds. komunikacji społecznej ze Straży Miejskiej w Gdańsku.

- Organy naszej Inspekcji nie mają uprawnień (poza bardzo wyjątkowymi sytuacjami) do wchodzenia do mieszkań prywatnych i podejmowania w nich jakichkolwiek działań. Nie mniej jednak – bardzo proszę o kontakt w tej sprawie z Powiatowym Inspektorem Sanitarnym w Gdańsku – to już przedstawiciel Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku.

Jego „powiatowy” kolega nie zabrał jednak głosu. A wysłaliśmy pytania i jemu.

Najlepsza informacja przyszła jednak od rzecznika Gdańskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych. - Informuję, że lokal nr 13 przy ul. Podmiejskiej 17 został oczyszczony w dniu 23-04-2013 r. Zlecono również jego dezynfekcję i ponowną deratyzację -  mówi Agnieszka Kukiełczak.

Pani Regina cieszy się z tak szybkiej i konkretnej reakcji. Dziwi się tylko, czemu wcześniej, kiedy ona i jej rodzina dzwonili do urzędników, nikt nie potraktował ich poważnie.

Galeria artykułu

Na gryzonie jest jednak sposób

Na gryzonie...

Na gryzonie jest jednak sposób

Na gryzonie...

Na gryzonie jest jednak sposób

Na gryzonie...

Na gryzonie jest jednak sposób

Na gryzonie...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (1)

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

awatar

gosc

89.67.196.*

22:37, 05/05/13

i to nic nie dało na dal są tam szczury kilka rosypali i myślą że po krzyku tam jest ich stado

zgloś naruszenie

REKLAMA

REKLAMA