Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Poniedziałek, 23/09/2019

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

Brudno? Za rok może sprzątniemy

 1 dodane: 17:26, 11/06/13

tagi:

"Ozdobione" bohomazami ekrany akustyczne to standard w Gdańsku, kto usuwa te nielegalne graffiti? – pyta nasz czytelnik. W Gdyni – wyłonione w przetargu firmy. W Gdańsku – właściwie nikt. Nie ma na to środków – mówią urzędnicy. A gdyby tak, do „sprejowania” zaprząc tutaj grafficiarzy? Legalnie, oczywiście.

Brudno? Za rok może sprzątniemy
Brudno? Za rok może sprzątniemy
Fot. pan Michał, czytelnik MojaOrunia.pl

Fotografia 1 z 1

W Gdańsku, tak jak w wielu miejscach w Polsce, taki obrazek to standard: kończy się wielomilionowa inwestycja, na uroczyste otwarcie zapraszane są wszelakie media, robi się trochę szumu, są włodarze, czasem jest i przecinanie wstęgi. Problem w tym, że kamery i flesze szybko znikają, tak jak i zainteresowanie włodarzy. Oddaliśmy do użytku nową ulicę? Mamy nową linię tramwajową? To w czym problem, jakieś tam usterki zawsze zdąży się poprawić.

A to, że oznacza to na nowo rozkopanie dopiero co wybudowanej jezdni, czy wyprofilowanie dopiero co oddanych pasażerom przystanków, no cóż...bywa. Taki schemat miał miejsce m.in. z otwartą w zeszłym roku linią tramwajową na Ujeścisko i zakończeniem prac na alei Havla.

Ale nie tylko o nawierzchnie, przystanki, czy tory chodzi. Pan Michał, nasz czytelnik z Ujeściska zwraca uwagę na jeszcze jedną sprawę. Pisze o „bohomazach”, czyli o nielegalnym graffiti. Wprawdzie podaje przykłady pomazanych budynków, czy przystanków. Ale przesyła też zdjęcia zniszczonych w ten sposób ekranów akustycznych. Właśnie w rejonie alei Havla.

W Gdańsku są problemy

- Dlaczego to nie jest usuwane? Kto się tym zajmuje? W Gdyni już od kilku lat na zlecenie miasta wyłoniona w przetargu firma usuwa te bohomazy z obiektów, które należą do miasta. A w Gdańsku? - pyta.

W Gdańsku jest problem. Nie tylko z rzecznikiem Zarządu Dróg i Zieleni, który przez niemalże dwa tygodnie nie jest w stanie udzielić odpowiedzi na te wydawałoby się proste pytania. Jest problem znacznie większy.

Na czyszczenie chroniących przed hałasem ekranów, które przecież powstają w wielu miejscach Gdańska, nie ma po prostu pieniędzy. - Zima była tak ciężka, że musimy prace w mieście ograniczyć do absolutnego minumum. Na przykład częstoliwość koszenia zieleńców została z tego powodu zredukowana, a czyszczenie ekranów z grafitti nie znalazło się w budżecie - mówi Katarzyna Kaczmarek, rzecznik gdańskiego ZDiZ.

- Czyli jeżeli ktoś pomazał ekrany należące do ZDiZ w Gdańsku, a urzędnicy dostaną taką informację, to w tym roku nic nie będą mogli zrobić, „bo nie ma środków”, czy dobrze zrozumiałem? - pytam.

- Tak. W tym roku ZDiZ nie ma środków na realizację takiego zadania – odpowiada mi Kaczmarek.

W Gdyni czyszczą i sprzątają

Nie będzie więc w tym roku żadnych przetargów, nie będzie firm „czyszczących”. A w przyszłym? - Na chwilę obecną nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Decyzja zostanie podjęta w przyszłym roku – mówi Kaczmarek.

Tymczasem w Gdyni, o której w swym mailu pisze nasz czytelnik, sprawa wygląda zupełnie inaczej. Ekrany i panele akustyczne utrzymywane są tam w czystości przez Zarząd Dróg i Zieleni w Gdyni. 

- ZDiZ corocznie organizuje przetarg na usuwanie graffiti z obiektów gminnych będących w utrzymaniu tutejszego Zarządu, w tym m. in.: z ekranów i paneli akustycznych. Umowy zawierane są na okres 1 roku. Prace związane z usuwaniem graffiti zlecane są na bieżąco.  Od początku 2013 roku do dnia dzisiejszego łącznie usunięto graffiti z powierzchni około 570 m2 za kwotę ok. 17 tyś zł brutto, w tym, z ok. 5 m2 ekranów i paneli akustycznych za kwotę ok. 160 zł brutto – tłumaczy Maciej Karmoliński, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Zieleni w Gdyni.

W mieście zarządzanym przez prezydenta Wojciecha Szczurka, ekrany nie tylko czyszczone są z wszelakich bohomazów, ale również myte. To znaczy: ekrany niepopisane również doczekają się swoistej interwencji, ot tak dla poprawy estetyki miasta. Dzieje się tak wzdłuż ulicy Lotników i Trasy Kwiatkowskiego.

- Podobnie jak w przypadku usługi związanej z usuwaniem graffiti, wykonawcy wybierani byli w drodze przetargów nieograniczonych, ogłaszanych przez tutejszy Zarząd w latach 2010 i 2012. Umowy zawierane były na okres około miesiąca. Wartość usługi w 2010r. wyniosła około 132 tyś zł, a w 2012r około 117 tyś zł – dodaje gdyński urzędnik.

- Naszym zdaniem podejmowane wyżej wymienione działania są celowe i sprawdzają się w praktyce. W najbliższym okresie nie są planowane istotne zmiany w realizacji powyższych zadań – zapewnia Karmoliński.

A może pomogą...grafficiarze?

Takie prace, jak widać w kilku wcześniejszych akapitach, oczywiście kosztują (z 5m2 ekranów w Gdyni aż 160 złotych). To może być argument „na nie” dla ludzi, którzy uważają, że w Gdańsku nie ma co wydawać publicznych pieniędzy na głupotę wandali.

Pomijając już argument ogólnej estetyki miasta, czy sposobu wydawania pieniędzy w Gdańsku (otwierać Solidarnościowe Centra, czy... kosić trawniki i czyścić graffiti?), inny nasz czytelnik wyszedł z interesującym pomysłem.

- A gdyby tak niektóre, wybrane fragmenty ekranów zagospodarować wspólnie z grafficiarzami? Stworzyć estetyczne murale. Przecież niedługo powstaną na Oruni ekrany wzdłuż linii kolejowej. A może tam zrobić coś ciekawego? Chyba lepiej, żeby podróżnych wjeżdżających do Gdańska witał fajny, nawiązujący do historii Gdańska, czy tej dzielnicy mural, niż hasła z przekleństwami i wątpliwej jakości obrazkami – mówi pan Paweł, mieszkaniec Oruni.

Przedstawiliśmy pomysł urzędnikom. - Nie rozważaliśmy dotąd takiej możliwości, ale nie mówimy "nie". Wszystko zależy od konkretnego miejsca i od tego, kto by z taką inicjatywą wyszedł. Generalnie jest wiele miejsc które miasto w ramach różnych akcji artystycznych oddało graficiarzom - mury, ściany budynków, tunele i przejścia podziemne – mówi Michał Piotrowski, z gdańskiego Biura Prasowego.

- Mural na ekranie akustycznym? Pierwsze słyszę, ale to naprawdę świetny pomysł – mówi Anna Taut, warszawska artystka i absolwentka Akademii Sztuk Pięknych, która we wrześniu zeszłego roku w ramach akcji „Zrozumieć Sierpień” wspólnie z młodymi oruniakami malowała mur dawnej kotłowni na Żuławskiej. - Czy da się pomalować taki ekran? Oczywiście, że się da. Spray przyjmie wszystko. Jeżeli byłaby taka akcja, to w miarę możliwości spróbowałabym się w to włączyć – deklaruje.

Póki co jednak, w Gdańsku nikt ekranów nie sprząta i nie maluje (legalnie). O estetykę też w tym przypadku nikt nie dba. No cóż, zima była surowa. Ale za to lato 2012 mieliśmy po prostu wystrzałowe, prawda?

Galeria artykułu

Brudno? Za rok może sprzątniemy

Brudno? Za rok...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (2)

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

awatar

gosc

62.61.54.*

09:22, 12/06/13

w Gdańsku nie ma kasy na koszenie? Kto obstawia że władzuchna obarczy nas nowym miejscowym podatkiem albo wykorzysta pożytecznych idiotów którzy beda sami sprzątać takie trawniki? Ja tam nie wiem, ale może ...wiecej

zgloś naruszenie
awatar

gosc

79.184.86.*

23:27, 11/06/13

Ekrany akustyczne to jeden wielki przekręt. ...wiecej

zgloś naruszenie

REKLAMA

REKLAMA