Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Środa, 22/05/2019

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

Dla kogo są te place zabaw?

 1 dodane: 11:13, 09/08/13

tagi:

Gdański konkurs na place zabaw nadal wzbudza wiele kontrowersji. Urzędnicy bronią jednak swoich racji. Czy rzeczywiście wszystko jest tutaj w porządku?

Dla kogo są te place zabaw?
Dla kogo są te place zabaw?
Fot. p.olejarczyk

Fotografia 1 z 1

O tym, że proponowany wniosek budowy placu zabaw na Związkowej nie został zaakceptowany pisaliśmy tutaj. Raz jeszcze Orunia musi obejść się smakiem.
Postanowiliśmy sprawdzić, jaka jest tego przyczyna. Okazało się, że miejski konkurs wzbudza szereg kontrowersji. A poszkodowana nie jest tylko Orunia.

Dlaczego Orunia straciła 16 punktów?
Dzięki pomocy Biura Prasowego, udało nam się zorganizować spotkanie w siedzibie gdańskiego Wydziału Programu Rozwojowych – instytucji, która nadzorowała cały konkurs. Jak urzędnicy patrzą na całą kwestię?
Najpierw zadaliśmy kilka pytań odnośnie wniosku z Oruni.

- Dlaczego „oruński wniosek” dostał tylko 84 na 100 możliwych punktów? Gdzie stracił pozostałych 16 „oczek”?
- Wniosek z Oruni najwięcej stracił na sposobie zagospodarowania terenu. W ocenie komisji projekt był skierowany do zbyt szerokiej grupy wiekowej, co może mieć wpływ na obniżenie poziomu bezpieczeństwa dla najmłodszych – odpowiada Bernard Nalewajko, kierownik Referatu Inwestycji Kubaturowych w Wydziale Programów Rozwojowych.
- Co to oznacza? - dopytuję.
- Trzeba skupić się na jednym zakresie. Nie robić zbyt dużo za te same pieniądze. Niech to będzie, powiedzmy, plac dla kilkulatków. Zresztą co roku można składać grant o plac zabaw dla innej grupy wiekowej – tłumaczy Izabela Kuś, zastępca dyrektora Wydziału Programów Rozwojowych.

Wniosek o budowę placu zabaw na Związkowej stracił punkty w jeszcze innej kategorii. - Udział finansowy. Lepiej punktowane są te organizacje, które mają wkład własny. Czyli dostają 50 tysięcy złotych od miasta, ale mają jeszcze kilka, czy kilkanaście tysięcy złotych na „dołożenie się” do całej inwestycji. W ten sposób powstaje plac zabaw nie za 50 tysięcy złotych, a na przykład za 60, czy 70 tysięcy – wyjaśnia Nalewajko.
Jak podają urzędnicy, w tym roku do konkursu na place zabaw w Gdańsku zgłosiły się organizacje, które deklarowały po kilka, kilkanaście tysięcy złotych wkładu własnego.

Informacja publiczna nie jest publiczna?
Pojawiają się jednak zarzuty. I nie o oruńskie podwórko tylko chodzi.  Wiele z takich nieprawidłowości wylicza Andrzej Witkiewicz, jeden z byłych członków komisji opiniujących wnioski w omawianym tu konkursie, który został z niej wykluczony z powodu rzekomego (urzędnicy uważają, że „istniejącego” - patrz ramka) konfliktu interesów.
Jeden z najważniejszych zarzutów: nie można zobaczyć szczegółowych ofert w tym konkursie. O tym, kto wygrał, a kto przegrał, i dlaczego, dowiadujemy się tylko od przedstawicieli magistratu. Urzędnicy za nic wydają się mieć opinie ekspertów, którzy zajmują się dostępem do informacji publicznej (link do tekstu: http://mojaorunia.pl/index.php?option=com_orunia&task=artykul&id=2293 ).

- Co do zasady, zgodnie z regulaminem konkursu, udostępniamy karty oceny oferty uczestnikom konkursu, by wiedzieli gdzie popełnili błąd, w którym etapie stracili punkty. Z uwagi na dobro biorących udział w konkursie i informacji zawartych we wnioskach nie otrzymują ofert do wglądu innych niż swoja organizacja – mówi Magdalena Kuczyńska z gdańskiego Biura Prasowego. - Jeśli ma Pan dziennikarskie pytania konkretne  na temat konkretnej oferty, proszę je zadać, chętnie odpowiemy.

Tłumaczenie dość osobliwe. Przypomnijmy,  informacja publiczna to każda wiadomość wytworzona lub odnosząca się do władz publicznych. A konkurs jest przecież miejski. Jego regulamin wydaje się nie mieć tu nic do rzeczy.

Jawność jest, ale bez kamer
- Dlaczego obrady takiej komisji nie są transparentne? Dlaczego nie mogą być nagrywane? - pytam.
- Transparentność w tym konkursie polega na tym, że w ocenie ofert uczestniczą osoby spoza struktur urzędu – odpowiada dyrektor Kuś. - Poza tym jako jednostka samorządu terytorialnego podlegamy kontrolom wielu instytucji, jak Najwyższa Izba Kontroli, czy Regionalna Izba Obrachunkowa – dodaje przedstawicielka WPR. 

- Przez cztery ostatnie lata trwania tego konkursu była jakaś kontrola? – zadaję kolejne pytanie.
- Nie, nie było – słyszę odpowiedź.
A sprawa nagrywania?
- Żaden z konkursów grantowych, czy stypendialnych czy to w dziedzinie kultury, sportu  czy edukacji organizowanych przez miasto nie jest nagrywany. Nie ma takiego obowiązku. Transparentność zapewniają szerokie składy komisji w skład których wchodzą nie tylko urzędnicy, ale i przedstawiciele organizacji pożytku publicznego, eksperci, osoby zaufania publicznego – komentuje Kuczyńska.

- Czy w takim razie w tym corocznym konkursie nie trzeba już nic zmieniać? - staram się dowiedzieć.
Potraficie poruszać się w administracji?
- Nie widzimy potrzeby generalnych zmian w przeprowadzaniu konkursu  – uważa Nalewajko. – Jednym z zapisów regulaminu konkursu, który chcemy udoskonalić to wydłużenie okresu umowy użyczenia takiego placu zabaw z trzech do pięciu lat. W ten sposób organizacje pozarządowe będą miały o dwa lata dłużej plac zabaw w swoich rękach – dodaje.
Ale znaków zapytania jest więcej. Są głosy, które pytają wprost: na czym polega konkursowe kryterium „współpraca z gminą Gdańsk”? Czy to nie zbyt ogólny punkt? Jak można w tym konkursie zdobyć tutaj maksymalne 10 punktów?

- To kryterium ma jeden cel. Chodzi o to, aby wyłonić takie organizacje, które potrafią się poruszać się w administracji i nie miały wcześniej problemów z wykorzystaniem środków przyznanych w ramach grantów – komentuje Kuś. I dodaje. - Jak ktoś ma problem z rozliczeniem grantu, istnieje duża szansa, że przydarzy mu się to ponownie. To kryterium pozwala nam docenić rzetelne i wiarygodne organizacje.
Pojawiły się głosy, że przynajmniej niektóre ze zwycięskich w konkursie organizacji nie mają absolutnie żadnego doświadczenia w takiej współpracy. A w punkcie „współpraca z gminą Gdańsk” dostały maksymalną liczbę punktów.
Takie uwagi podnoszą często Ci, którzy przegrywają w konkursie – mówią zgodnie urzędnicy.

Zbudujmy plac zabaw obok...placu zabaw
Oponenci wskazują również na dość osobliwy przypadek. W konkursie zdarzają się sytuacje, że wygrywają lokalizacje, gdzie tuż obok (np. 100 metrów) jest już...inny plac zabaw. W tym roku stało się tak we Wrzeszczu – na „zwycięskiej” ulicy Kołłątaja jest już plac zabaw z programu „Radosna Szkoła”.
- Place zabaw przy szkołach realizuje Wydział Edukacji. O środki występuje w imieniu szkół, w celu dostosowania placówek na przyjęcie sześciolatków– odpowiada Kuczyńska.
- Ale to chyba nieco kuriozalna sytuacja, że z miejskich pieniędzy finansuje się budowę placu zabaw obok innego placu, a tymczasem w Gdańsku są dzielnice, które nie mają ani jednego takiego miejsca dla dzieci – naciskam.
- Nic nie stoi na przeszkodzie by organizacje pozarządowe z dzielnic, gdzie placów brakuje starały się o zdobycie grantu. Jeżeli organizacja pozarządowa występuje o grant na plac w konkretnej lokalizacji, my zakładamy racjonalność takiego wniosku – ucina Kuś.

To nie koniec zarzutów w stosunku do sposobu organizacji całego konkursu. Wspomniany już Witkiewicz wysłał do urzędników listę blisko 20 nieprawidłowości, które jego zdaniem miały miejsce w tym roku przy tej inicjatywie. Uwagi są bardzo szczegółowe. Urzędnicy zapoznali się już z tym dokumentem. - Czy któraś z tych uwag jest zasadna na tyle, że w konkursie na place zabaw nastąpią jakieś zmiany?
- Jesteśmy w trakcie przygotowania odpowiedzi dla pana Witkiewicza – Nalewajko nie chce powiedzieć nic więcej.
W dokumencie przesłanym nam przez panią Magdalenę Kuczyńską z gdańskiego Biura Prasowego czytamy: „Pan Witkiewicz nie został wykluczony z rzekomego konfliktu lecz z istniejącego. Jak można być sędzią bezstronnym swoich konkurentów w konkursie?
Pan Witkiewicz nie wykrył nieprawidłowości lecz podnosi swoje wątpliwości - a to jest ogromna różnica.”

Galeria artykułu

Dla kogo są te place zabaw?

Dla kogo są te...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (1)

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

awatar

gosc

83.25.222.*

08:44, 10/08/13

Dziękuję Panu Piotrowi za wnikliwość solidności dziennikarskiej - prawie wszystko widać jakimi pracownikami otacza się Pan Prezydent Adamowicz - takimi którzy potrafią mieć wpływ na niektórych radnych ...wiecej

zgloś naruszenie

REKLAMA