Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Poniedziałek, 16/09/2019

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

Napisz list do dzielnej Oli

 6 dodane: 12:54, 28/02/14

tagi:

Pół roku temu u 7-letniej Oli wykryto nowotwór złośliwy. Rozpoczęła się dramatyczna walka o życie dziewczynki. Były bardzo trudne momenty, ale ostatnio diagnozy są coraz lepsze. Kilka dni temu młoda orunianka obchodziła swoje urodziny. Na Orunię, na ulicę Przyjemną przyszło... 300 kartek i listów. Może i Ty chciałbyś napisać? I w ten sposób podtrzymać na duchu 8-latkę, która dzielnie znosi swoją chorobę.

Napisz list do dzielnej Oli
Napisz list do dzielnej Oli
Fot. p.olejarczyk

Fotografia 1 z 6

Mam przed sobą setki kolorowych kartek. Z Trójmiasta, Starogardu Gdańskiego, Lublina, ba, są nadawcy aż z Berlina i Irlandii. Ludzie życzą dużo zdrowia. Piszą, że trzymają kciuki. Że Ola jest dzielna i silna. Że wszystko będzie dobrze.

Obok mnie siedzi Ola. Kilka dni temu dziewczynka skończyła osiem lat. Jest skromna, dobrze wychowana, patrzy na mnie i nieśmiało się uśmiecha. - Dostałam jeszcze czekoladki, żelki, bransoletkę, zakładkę do książki, puzzle, Ferbie – wylicza Ola.

Ferbie? - pytam. - To taka gadająca maskotka – pada szybko odpowiedź. A widząc moją niezbyt mądrą minę, już po chwili Ferbie, dla demonstracji, ląduje na moich kolanach. - Ja od lalek wolę jednak książki – mówi rezolutnie 8-latka. - A w ogóle to w szkole lubię najbardziej WF, lubię też matematykę, chciałabym być fryzjerką... – dziewczynka rozkręca się coraz bardziej.

Uśmiecham się, ale po chwili poważnieje. Ola jest bardzo wychudzona, a na jej głowie nie ma w ogóle włosów. To zły, bardzo zły znak. Tak, młoda orunianka choruje na raka.

- Wszystko zaczęło się w sierpniu zeszłego roku – mówi Agnieszka Rumak, mama Oli. - Ból brzuszka, nawet wymioty. Takie objawy były coraz częstsze, zaczęliśmy się niepokoić. 29 sierpnia Ola przeleżała cały dzień w łóżku, nic nie zjadła, wysoka temperatura. Zadzwoniliśmy po pogotowie.

W szpitalu lekarz już po powierzchownym badaniu wyczuł, że sprawa może być poważna. Później wszystko potoczyło się błyskawicznie. USG, badanie moczu. Pierwsza diagnoza. Straszna w swej treści. - Lekarz przyszedł do nas i powiedział, że jego zdaniem na 99 procent jest to guz na nerce, nowotwór złośliwy. Poczułam się tak, jakby mi ktoś przyłożył do skroni pistolet. Bym się rozpadła na kawałki, ale wmawiałam sobie, że to nieprawda, że moje dziecko nie może być chore. Poszłam do łazienki i się wyryczałam – wspomina pani Agnieszka.

Przyjazd na onkologię. Diagnoza zostaje potwierdzona: guz lewej nerki, wielkość – 11,5 centymetra. Pani Agnieszka przerywa na chwilę opowieść i podsuwa mi zdjęcie USG, na którym widać nerkę i guza. Są podobnej wielkości. Fotografia robi piorunujące wrażenie.

Niemalże od razu Ola dostaje pierwszą chemię. I tak przez cztery tygodnie. Dziewczynka nie wraca już do domu. Jej mama nie chce zostawić Oli samej, „przeprowadza się” do szpitala. Ma swoje łóżko polowe, na którym może chwilę się zdrzemnąć. Czuwa przy dziewczynce. Nie jest jedyną dorosłą osobą na oddziale. Inne mamy są w podobnej sytuacji. Każda ma dramatyczną historię do opowiedzenia. Każda ma tutaj chore na raka dziecko.

Po 4 tygodniach chemii kolejne badanie. Wiadomości są jeszcze gorsze: guz na nerce jest tej samej wielkości, pojawiły się przerzuty na węzły chłonne i kilkanaście guzków na płucu dziewczynki.

Wizyta na onkologii trwa już ponad dwa miesiące. - Dobrze, że mam takiego partnera. Kiedy ja byłam przy Oli, on pracował i opiekował się domem. Mamy jeszcze 12-letnią córkę i 16-letniego syna. Ktoś musiał się nimi zajmować – mówi pani Agnieszka.

Pod koniec października Ola przechodzi operację wycięcia nerki i nacieków z węzłów chłonnych. Po kilku dniach przychodzą wyniki histopatologiczne. Nie napawają optymizmem. - Lekarze dawali 30 procent na przeżycie Oli. Okazało się, że nowotwór Oli był najgorszym z możliwych, był bardzo trudny do wyleczenia – komentuje mama dziewczynki.

Lekarze podejmują decyzję, by leczyć Olę radio i chemioterapią. Dziewczynka dobrze znosi wyjątkowo trudne leczenie, ale są i nadzwyczaj kiepskie momenty. Płacz, kiedy garściami wychodzą włosy i trzeba ogolić się „na łyso”. Spadająca na łeb i szyję waga dziewczynki. Dwie ciężkie doby, gdzie Ola wymiotuje nawet po wodzie i chrupkach, jej brzuszek robi się wklęsły, a dziewczynka męczy się strasznie, bo nie ma już nawet czego zwracać.

Radioterapia kończy się w styczniu. Kolejne badanie i wiadomość z tych, po których chce się skakać z radości. - Węzły chłonne czyste, zostały tylko 3 guzy na płucu. Jeden 3 minimetry, dwa po 2 minimetry wielkości – uśmiecha się pani Agnieszka.

Lekarze przestrzegają przed nadmiernym optymizmem, ale przyznają, że jest się z czego cieszyć. Bardzo trudny etap Ola ma już za sobą. Teraz czas na kolejne „chemie” - w sumie ponad trzydzieści przez kilkanaście najbliższych miesięcy.

Ola ma osłabiony system immunologiczny. - Jedno kichnięcie, kaszel i córka może zachorować. Dlatego nie może jeszcze pójść do szkoły. Nie możemy jej także wyprawić urodzin – mówi jej mama. - Wspólnie z bratem wpadliśmy więc na pomysł, że zrobimy urodzinową akcję dla Oli. Żeby ludzie wysyłali do niej pocztówki i w ten sposób podtrzymywali ją na duchu. Rezultat przeszedł nasze najśmielsze marzenia.

Akcja została zapoczątkowana na Facebooku. Zdjęcie Oli, krótka informacja, adres i prośba o nadesłanie kartki. - Jeden przez drugiego ludzie zaczęli to udostępniać. I się zaczęło. Mamy już 300 kartek. Piszą szkoły, świetlice, pojedyncze osoby. Dostajemy też słowa wsparcia w Internecie. To dla Oli i dla naszej rodziny bardzo budujące – mówi pani Agnieszka.

Szkoła dziewczynki nie tylko nadesłała swoje kartki, ale zorganizowała też akcję „Grosik dla Oli”. Dzieci i rodzice zebrali w ten sposób blisko 500 złotych. Pieniądze przydają się, kiedy pani Agnieszka musi jechać z córką na kolejną chemioterapię. Jazda komunikacją miejską odpada ze względu na wspomnianą słabość organizmu dziewczynki, niekiedy pozostaje więc tylko taksówka.

- Ola to bardzo otwarta, bardzo komunikatywna, wesoła i koleżeńska dziewczynka. Bardzo lubiana w klasie. Dzieci bardzo czekają, aż Ola wróci do klasy – mówi Joanna Juzkiewicz, wychowawca Oli, nauczycielka w SP nr 4 na Łąkowej.

Mimo że Ola obchodziła ósme urodziny kilka dni temu, wciąż można nadsyłać życzenia. Adres: Gdańsk Orunia, ulica Przyjemna 3/1. - Ludzie mogą pomóc nam swoją modlitwą. Ale także i „pocztówką dla Oli”. Taki gest wiele dla nas znaczy – mówi mama Oli. 

- Zmieniło nam się w życiu, odwróciło się wszystko do góry nogami. Ale ile można płakać? Trzeba stanąć na nogi i walczyć. Ludzie się załamują w takich sytuacjach, to jest zrozumiałe, bo to jest wielki szok. Wiem jednak, że jeżeli będę się dołować, to ja mojemu dziecku nie pomogę – przekonuje pani Agnieszka.
Napisz list do dzielnej Oli

Napisz list do...

Napisz list do dzielnej Oli

Napisz list do...

facebookowa pocztówka "dla Oli"

facebookowa...

Kartki i prezenty, nadesłane do Oli.

Kartki i...

Mama Oli i jej córka w szpitalu. Na zdjęciu znany wykonawca muzyki disco polo: Andre

Mama Oli i jej...

Ola i znany wykonawca muzyki disco polo: Andre

Ola i znany...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (7)

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

awatar

p.olejarczyk

62.61.54.*

08:14, 06/03/14

Mały błąd w poniższym komentarzu :) Oczywiście w dopisku powinno być: subkonto Aleksandry Rumak

zgloś naruszenie
awatar

p.olejarczyk

62.61.54.*

08:12, 06/03/14

Podajemy informacje na temat konta dla Oli: Fundacja Piotra Zielińskiego, Gdańsk 80-516, ulica Juliusza Osterwy 33 Bank BGŻ nr konta: 44 2030 0045 1110 0000 0303 9390 dopisek: subkonto Aleksdandry Rumak

zgloś naruszenie
awatar

gosc

89.71.221.*

18:35, 05/03/14

Czy redakcja może podać jakiś nr konta bankowego do wpłat dla Oli na leczenie?

zgloś naruszenie
awatar

gosc

2.29.166.*

15:30, 01/03/14

Trzymamy kciuki i modlimy się za siebie Olu Głową do gory dasz rade.

zgloś naruszenie
awatar

gosc

83.25.215.*

08:53, 01/03/14

a może byśmy zrobili zrzutę Oli na super wakacje?

zgloś naruszenie
awatar

gosc

5.147.176.*

04:12, 01/03/14

Oruniacy sa waleczni wiem cos o tym .I ty droga Olu jestes jedna z nich i pokonasz tego pewniaka . JESTEM TEGO PEWNY

zgloś naruszenie
awatar

gosc

109.241.58.*

17:03, 28/02/14

trzymajcie się rodzice! dziewczynko wytrzymaj jeszcze trochę, pokonasz chorobę i wszystko będzie dobrze, na pewno! i wszystkiego dobrego z okazji urodzin!

zgloś naruszenie

REKLAMA

REKLAMA