Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Niedziela, 28/05/2017

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

Oruńscy dziennikarze z przeszłości

 8 dodane: 11:10, 06/02/10

tagi:historiadziennikarzeGimnazjum nr 10gazeta

Wywiady, artykuły, kącik muzyczny, krzyżówka, a nawet kulinarne przepisy i to wszystko drukowane na papierze – wbrew pozorom nie piszemy tu o planach rozwoju naszego portalu. O czym więc mowa?

Oruńscy dziennikarze z przeszłości
Oruńscy dziennikarze z przeszłości
Fot. p.olejarczyk

Fotografia 1 z 8

Nietechniczna prehistoria
Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba cofnąć się do początku lat 90. Wówczas Internet w Polsce praktycznie nie istniał. Nie było portalu youtube, fotka.pl, naszaklasa, co ważniejsze nie było również naszego portalu. Komórki, odstraszając ceną i wielkimi, iście „ceglastymi” gabarytami, stanowiły prawdziwy rarytas dla wybrańców. Podobnie komputery jawiły się dla wielu jako totalna abstrakcja. Młodsze pokolenie może w tym miejscu zapytać:
O „motyla noga”, co za masakryczne czasy. Ale żaaal. Ej, to co właściwie dzieciaki mogły wtedy robić?
Zamiast rozwodzić się nad mnogością opcji „nietechnicznych” rozrywek, napiszemy  po prostu – tym samym wracając do początku niniejszego artykułu – można było zostać dziennikarzem!

Zaczęło się od... „śmietnika”
Tak właśnie uczyniło kilku uczniów „Dziesiątki”, szkoły z ulicy Gościnnej. W omawianych wyżej czasach założyli oni szkolną gazetkę. I to nie bezpłatną „jednostronicówkę”, pisemko prezentowało się o wiele lepiej.
Pomysłodawcy liczyli sobie naście lat, mieli dużo chęci i zapału. Najpierw w szkole zaczął wychodzić miesięcznik „Szkolny śmietnik”. Nazwa, choć na pierwszy rzut oka może kojarzyć się niezbyt korzystnie, pasowała do gazety jak ulał. Pisano w niej o sprawach ważnych i tych mniej istotnych – ta swoista swoboda na papierze doskonale obrazowała panujący w szkole chaos (i nie o taki chaos, który mógłby zainteresować MEN tu chodzi). Obecna dyrektorka (wówczas wice), Mariola Paluch, dobrze wspomina ówczesnych redaktorów.
- To były niesamowite dzieciaki. Nie tylko wpadły na pomysł wydawania gazety, ale również miały chęć wcielać go w życie. Tu nie było mowy o słomianym zapale. My jako dyrekcja, a także nauczyciele bardzo im kibicowaliśmy i w miarę naszych możliwości również pomagaliśmy. Na przykład udostępniając szkolne ksero i papier – opowiada.
Tu ciekawostka. W gazecie tej opublikował jeden artykuł... koordynator naszego portalu, Przemek Kluz, wtedy uczeń „Dziesiątki”. I wprawdzie był to tylko (Makłowicz i Pascal daliby mi za to „tylko”) przepis na ciasto, ale od czegoś trzeba zacząć, prawda?

Po ile ta dycha?
Po „Szkolnym śmietniku” w szkole zaczął wychodzić kolejny miesięcznik – „Dycha”. I tutaj także inicjatorem byli uczniowie. Zespół redakcyjny liczył sobie kilka osób. Nam udało się dotrzeć do głównego pomysłodawcy tego szkolnego periodyku – Andrzeja Leśniewskiego. Wówczas naczelny, później uczeń technikum poligraficznego, obecnie pracuje jako grafik i fotograf.
- Na pewno wydanie w tamtych czasach jakiejkolwiek gazety było dużo trudniejsze niż teraz. Tekst był pisany odręcznie, zdjęcia naklejane, wszystko to wymagało sporo pracy. Ale chciało nam się to robić. Uczniowie i nauczyciele nas czytali. Na taką gazetę po prostu było wtedy zapotrzebowanie – opowiada Andrzej Leśniewski.
O tym, że faktycznie tak było, świadczy chociażby fakt, iż sprzedano kilkadziesiąt egzemplarzy „Dychy”. Gazeta kosztowała 1500-2000 złotych. Tyle samo mniej więcej trzeba było w tamtych czasach wydać na drożdżówkę. I właśnie na słodycze młodzi redaktorzy przeznaczali zgromadzone ze sprzedaży ich pisma złotówki. Nawet jednak najbardziej zagorzali fani teorii spiskowych i tropienia wszelakich przekrętów muszą przyznać, że takie „przejedzenie pieniędzy” jest jak najbardziej pozytywne. Za dobrą pracę wymagana jest zapłata. Nawet, jeśli mają nią być drożdżówki!

Co w środku?

A praca była całkiem niezła. Mam przed sobą oryginalne wydania „Dychy”.
W środku wywiad z wicedyrektor, zapowiedź imprezy, słowo o samorządzie uczniowskim, kącik humoru, przepis na hamburgera (cha!), horoskop, krzyżówka.
Oprócz „niusów” znalazłem tam również jedno lub dwuzdaniowe reklamy. Swą ofertę na łamach „Dychy” zachwalały m.in. sklepy przemysłowe, wielobranżowe i spożywcze. Nagrody fundował również szkolny sklepik. Również za marketing odpowiadali sami uczniowie.
W kolejnym wydaniu „Dychy” opublikowano wywiad z panią Safin, popularną wśród uczniów „dziesiątki” woźną. Pracuje ona w szkole do dziś. Zapytana o tamten wywiad, uśmiecha się szeroko.
- Jasne, że pamiętam. Macie ten numer? Bardzo chciałabym go zobaczyć! Ale to było dawno...

Warszawa wzywa
„Dycha” zahaczyła również o... Warszawę. A konkretnie o Woronicza 17, siedzibę telewizji. Młodzi dziennikarze z Oruni zostali zaproszeni do programu „5-10-15”. Tam, wspólnie z kolegami po fachu ze szkół z całej Polski, stworzyli specjalny numer gazety.

Czas na wspominki i nie tylko
Od zakończenia wydawania „Dychy” (ukazało się kilka numerów), żadna inna gazeta już się w „Dziesiątce” nie pokazała. Cóż, komórki skurczyły się cenowo i gabarytowo, komputery stały się stałym elementem domowego krajobrazu, jest youtube, fotka.pl, naszaklasa...
Ale jest też nasz portal. Na nim będziemy publikować podobne wspominki. Zachęcamy wszystkich do nadsyłania nam takich właśnie historii.
A może przeczytają to jacyś kolejni młodzi zapaleńcy słowa pisanego? Jak coś, służymy radą i pomocą. Obejdzie się nawet bez drożdżówek!
Oruńscy dziennikarze z przeszłości

Oruńscy...

Oruńscy dziennikarze z przeszłości

Oruńscy...

Oruńscy dziennikarze z przeszłości

Oruńscy...

Oruńscy dziennikarze z przeszłości

Oruńscy...

Oruńscy dziennikarze z przeszłości

Oruńscy...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (1)

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

awatar

gosc

 

15:47, 06/02/10

Z takimi gazetkami życie obeszło się okrutnie, bo żyjemy szybciej.News to czasami kilka sekund a potem to już prehistoria.Wszystkie duże miesięczniki to dzisiaj niemal kalka "Śmietnika" -moda,wywiady,przepisy i ...wiecej

zgloś naruszenie

REKLAMA

REKLAMA