Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Poniedziałek, 23/09/2019

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

60 lat minęło jak...

MojaOrunia.pl » Historia » ...

 7 dodane: 17:52, 17/05/10

tagi:PrzedszkoleNowinyhistoria

Kilka dni temu przedszkole nr 9 na ulicy Nowiny 2 obchodziło swoje 60-lecie. O historii, a także przyszłości tego miejsca opowiadają nauczyciele i dyrekcja placówki.

60 lat minęło jak...
60 lat minęło jak...
Fot. Zdjęcie pochodzi z materiałów Przedszkola nr 9

Fotografia 1 z 7

Budynek, w którym przedszkole ma swoją siedzibę liczy sobie ponad 200 lat. Uroku temu miejscu nadaje położony w bezpośrednim sąsiedztwie Park Oruński. Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce na placówkę dla dzieci. Po wojnie ktoś musiał myśleć podobnie i na początku lat 50. w tym zabytkowym budynku powstało przedszkole.

Rodzinnie, ale i surowo

Pierwszą dyrektorką „dziewiątki” była Maria Nestor. Za czasów jej kadencji, w latach 50., do przedszkola jako mała dziewczynka chodziła Anna Bazylewicz. Kilkanaście lat później sama zaczęła pracować w „dziewiątce”. Trzy lata temu przeszła na emeryturę. Ten pierwszy okres wspomina ze szczególnym sentymentem.
- Nad kominkiem był zawieszony wielki głośnik. Leciały z niego audycje radiowe. Dla nas dzieci była to wówczas wielka frajda – opowiada.
Niektóre z pań przedszkolanek potrafiły być jednak surowe – linijka nie zawsze służyła tylko do mierzenia odległości. W przedszkolu panowała jednak rodzinna atmosfera. Do placówki uczęszczała ponad setka dzieci, dużo więcej niż obecnie. W budynku wraz z żoną i córką mieszkał dozorca. W kuchni gotowano na wielkim piecu kaflowym.
- Miejsce to w latach 70., a więc w czasie kiedy zostałam tutaj przedszkolanką, tak naprawdę za bardzo się nie zmieniło. Ale wychowawcy stanowili jeszcze bardziej zgraną ekipę. Bardzo lubiłam tu pracować – mówi pani Anna.

O remonty trudno
Placówka miała jednak swoje problemy. Największym z nich (i tak pozostawało przez wiele lat) był brak gruntownego remontu. Napraw wymagało tutaj prawie wszystko. Na ich przeprowadzenie miasto nie miało pieniędzy. Sytuacji nie ułatwiał również fakt, iż budynek przedszkola wpisany został do rejestru zabytków. A w tym przypadku, bez zgody miejskiego konserwatora zabytków, o jakiejkolwiek ingerencji w budynek nie mogło być mowy. Taki stan rzeczy zastała obecna dyrektorka, kiedy w połowie lat 80. trafiła pod adres Nowiny 2. Wreszcie jednak przedszkole doczekało się gruntownych zmian. Zmodernizowano m.in. sieć elektryczną w budynku. Remont miał jednak swoje wady. Trwał bowiem... dwa lata.

- Na ten czas przedszkole zamknięto. Dzieci i wychowawcy z „dziewiątki” musiały trafić do innych placówek – tłumaczy Ewa Porzezińska, obecna dyrektor Przedszkola nr 9.

Przedszkole wielopokoleniowe

W 1989 roku przedszkole znów funkcjonowało. Coraz częściej trafiały do niego dzieci dawnych wychowanków.
- Kiedyś do mnie i mojego męża podszedł chłopczyk ze swoim ojcem. Oboje byli moimi wychowankami. I ten dzieciaczek mówi do mojego męża: „Pan jest jak mój dziadek, bo ta pani to wychowała mojego tatę, a teraz mnie wychowuje”. To było naprawdę wzruszające – wspomina pani Anna.
Córką dawnego wychowanka „dziewiątki” jest również Klaudia Kopiec. 19 lat temu także ona chodziła tutaj do przedszkola. Teraz ma 22 lata i uczy tańca i rytmiki... w Przedszkolu nr 9. Nie wyklucza, że w przyszłości jej dzieci również trafią do tej placówki.
- Chodziłam tutaj tylko rok, ale mam dużo związanych z tym miejscem wspomnień. Przypominam sobie dużą drewnianą pocztę do zabawy, którą gdzieś tam jeszcze na przedszkolnym strychu można znaleźć. Pamiętam duże okna, w których stałam i płakałam za tatą. No i jak mogłabym zapomnieć moją tutejszą miłość – rówieśnika przebranego za policjanta? – uśmiecha się pani Klaudia.
W 1995 roku miało miejsce jedno z ważniejszych wydarzeń w historii placówki z ulicy Nowiny.
- To były nasze pierwsze jasełka w przedszkolu. Przyszły wtedy całe rodziny. Nastąpiło wyjątkowe zjednoczenie wszystkich – dzieci, rodziców i wychowawców. Później wigilia u nas stała się corocznym, bardzo istotnym wydarzeniem – opowiada pani Anna.

Znów naprawy
Powódź, która w 2001 roku nawiedziła Orunię, na szczęście oszczędziła budynek przedszkola. Obyło się więc bez zniszczeń, nie obyło się jednak bez remontów. W ostatnich latach gruntownie przebudowano i unowocześniono m.in.  przedszkolną kuchnię. Podczas tych prac dzieci musiały, podobnie jak w latach 80., opuścić budynek. Na kilka miesięcy trafiły do oruńskiego oratorium (obecny Dom Sąsiedzki „Gościnna Przystań”). Innego wyglądu nabrał również przedszkolny plac zabaw.
W planach są już kolejne remonty.
- W tym roku w wakacje będzie wymieniana posadzka w holu, kafle na parterze, zmodernizowana zostanie elektryka. Doczekamy się również granitowych schodów przed wejściem. Gdyby tak jeszcze wyremontowano nam elewację... – wzdycha obecna dyrektorka Przedszkola nr 9.

60 lat minęło jak...

60 lat minęło...

60 lat minęło jak...

60 lat minęło...

60 lat minęło jak...

60 lat minęło...

60 lat minęło jak...

60 lat minęło...

60 lat minęło jak...

60 lat minęło...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (4)

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

awatar

gosc

195.95.235.*

02:02, 17/07/15

chodzilem do przedszkola na Nowinach, fotki sa z sali dla maluchow ta na parterze,i sredniakow w lewym pokoju na pietrze,te kwadratowe stoly przetrwaly do lat 1973 i pewnie dalej... byla tam pani wozna Zosia,od ...wiecej

zgloś naruszenie
awatar

gosc

 

15:16, 18/05/10

heh, w moim przedszkolu panie inicjowały zawsze jedną zabawę. W "króla ciszy" ;p

zgloś naruszenie
awatar

gosc

 

12:56, 18/05/10

Pani Ana to był dobry duch tego przedszkola, zawsze uśmiechnięta i życzliwa dla wszystkich, szkoda że jest już na emeryturze. Magda

zgloś naruszenie
awatar

gosc

 

21:50, 17/05/10

Pani Ana to druga mama. Zawsze dzieci mogły sie do niej przytulić.Pozdrawiam serdecznie i życze dużo zdrowia na emeryturze. Kasia

zgloś naruszenie

REKLAMA

REKLAMA