Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Wtorek, 23/05/2017

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

Oruński zwierzyniec jak się patrzy

 10 dodane: 15:53, 08/08/10

tagi:ZOOzwierzętakozaPlac Oruński

Orunia ma swoje mini ZOO. Póki co, nieoficjalne. Są tu kury, kaczki, gołębie, króliki, jest nawet koza. Być może już niedługo zwierzyniec rozrośnie się jeszcze o indyki, perliczki i świnie.

Oruński zwierzyniec jak się patrzy
Oruński zwierzyniec jak się patrzy
Fot. p.olejarczyk

Fotografia 1 z 10

Pod adresem Plac Oruński 2 mieści się niewielkie gospodarstwo. Tuż obok przebiegają tory kolejowe,  wije się wydeptana przez mieszkańców ścieżka, rośnie sporo niekoszonej przez nikogo trawy. Kilkadziesiąt metrów dalej piętrzą się „czteropiętrowce” pobliskiego osiedla. Jest tu wszystko: cywilizacja i natura, cisza i harmider, miasto i wieś. Są i „piękne okoliczności przyrody”. Jedną z nich, jak na miasto dosyć nietypową, jest pasąca się kilka metrów od torów kolejowych... koza. Tuż za płotem wspomnianego wyżej gospodarstwa.

Modelka Kasia jest niegroźna
Zwierzę wzbudza szczególne zainteresowanie wśród najmłodszych. Nie inaczej było kilka dni temu, kiedy wraz ze znajomym (towarzyszem dziennikarskiej niedoli) pojawiłem się w tej okolicy.
- Będziemy w gazecie? – wita nas rzeczowo dwójka maluchów, po tym jak zauważyły u mnie przewieszony przez ramię aparat.

Mrucząc coś o portalu i zgodzie rodziców, staram się pstrykać zdjęcia zwierzakowi. Fotograf nie ma tu łatwego zadania – modelka jest niespokojna, co rusz odwraca się tyłem, czasem gwałtownie rusza w moją stronę. Na szczęście jest przywiązana, więc mogę kontrolować jej wszystkie szarże. Ponadto jak tłumaczą mi bawiące się tutaj dzieci, zwierzę jest bardzo łagodne. Podobne zapewnienia słyszę od Bronisława Pryczkowskiego, właściciela kozy, mieszkańca Placu Oruńskiego 2. Skąd koza na Oruni? – pytam.

Pan Bronisław zaprasza mnie do środka. Dostaję od niego pozwolenie na robienie zdjęć, z jednym wyjątkiem - gospodarz nie chce być fotografowany. Kto by tam chciał mnie oglądać, lepiej pokazać coś naprawdę ciekawego - uśmiecha się. I zaczyna opowiadać.
- Pochodzę ze wsi i mimo tego, że mieszkam już tyle lat w mieście, to cały czas ta wieś we mnie siedzi i mnie korci. Zawsze chciałem hodować inwentarz. Kóz miałem trzy, dwie sprzedałem. Została mi tylko jedna – Kasia. Ale mam nie tylko ją. Jest tu cały zwierzyniec – uśmiecha się. I oprowadza mnie po swoim – jak sam mówi – maleńkim gospodarstwie.

Zwierzęta są lepsze niż baba!
Ilości zwierząt nie powstydziłby się wielki ich miłośnik, słynny bohater bajek dla dzieci – doktor Dolittle. Mamy więc przywiązane do bud psy, biegające po podwórku kury i pilnującego je koguta. W klatkach hałasują króliki, w zagrodach dają o sobie znać kaczki, natrafiamy jeszcze na gromadę gołębi. Taki inwentarz w środku miasta robi wrażenie, ale dla pana Bronisława to nic wyjątkowego.
- Ja mam taki charakter, że prędzej bez baby mogę żyć niż bez zwierząt. Dobrze, że moja „stara” tego nie słyszy – śmieje się mój rozmówca. - Teraz przymierzam się do kupna perliczek, indyków, a nawet świni. Miejsca jest tu całkiem sporo, tylko wiadomo z finansami nie jest za ciekawie – wzdycha mój rozmówca.

Pan Bronisław ma już więcej niż 70 lat. Wciąż jednak sporo pracuje. Wozi złom, pomaga też znajomemu na giełdzie warzywnej. Tam dostaje też trochę żywności, którą w dużej mierze przeznacza na karmę. Niekiedy zdarza się, że trochę jedzenia dla zwierząt przyniesie, któryś z okolicznych mieszkańców.

ZOO to byłoby coś
- Nie myślał Pan, aby otworzyć tutaj coś na kształt mini ZOO i sprzedawać do niego wejściówki? – pytam pół żartem, pół serio.
- Patrząc na to, co tu się niemal codziennie wyprawia, to wcale nie jest taki głupi pomysł. Tylko, aby otworzyć taki interes, trzeba się umordować z urzędnikami. Chyba nie mam na to siły – pan Bronisław na chwilę milknie. Po chwili mówi dalej.
- Zobaczyć kozę przychodzą dzieci i ich rodzice. Mają aparaty, a nawet kamery i wszystko nagrywają. Często też wpuszczam na teren gospodarstwa większe wycieczki i pokazuje im wszystkie zwierzaki. Dla dzieciaków to frajda, każdy chce zobaczyć kozę, czy pogłaskać królika.

Z opowieści mojego rozmówcy wynika, że okoliczni mieszkańcy (z małymi wyjątkami) przyjęli jego zwierzyniec nad wyraz dobrze. Pan Bronisław nigdy nie miał problemu ze złodziejami czy wandalami. Kłopotów nie sprawiają również urzędnicy.

Żyjesz tu jak Pan!
- To wspaniała okolica. Żyję tutaj sobie spokojnie, staram się nikomu nie wchodzić w paradę. Zwierzęta dają mi mleko i jajka. Miałbym i mięso, ale jakoś nie mam serca zabijać żadnego ze zwierząt – wzdycha mój rozmówca.

Po chwili przede mną stoi już słoik mleka.
- No jak chce Pan pisać reportaż o moim gospodarstwie, to musi Pan się napić. Mleka oczywiście. Prosto od kozy. Dzisiaj wydoiłem, świeżutkie – zachwala i częstuje mnie gospodarz.
Biorę kilka łyków, mleko smakuje całkiem dobrze.  
- Przychodzi czasem do mnie facet, Białorusin, który mieszka niedaleko. Ma on już 80-lat, swoje przeżył. Opowiada, jak to wyglądało kiedyś i wygląda w jego kraju – pan Bronisław raczy mnie już kolejną historią. - Wiadomo, jedzenia tam nie ma za dużo. Więc mają tam jakieś swoje małe ogródki i z tego jakoś żyją. No i jak zobaczył moje, miejskie gospodarstwo, to aż się złapał za głowę. I krótko mi powiedział: ty masz tutaj wszystkiego w bród, żyjesz jak jakiś Pan – śmieje się oruński gospodarz.

Oruński zwierzyniec jak się patrzy

Oruński...

Oruński zwierzyniec jak się patrzy

Oruński...

Oruński zwierzyniec jak się patrzy

Oruński...

Oruński zwierzyniec jak się patrzy

Oruński...

Oruński zwierzyniec jak się patrzy

Oruński...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (7)

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

awatar

gosc

 

18:43, 23/08/10

co do gnojowki to chyba nie masz pojecia o gospodarstwie !!! a tematem apolitycznym mozemy nazwac problem z krzyzem :)

zgloś naruszenie
awatar

gosc

 

22:10, 08/08/10

O, jest i moja ulubiona koza. :D

zgloś naruszenie
awatar

Yuka29

 

21:31, 08/08/10

No proszę jaka ciekawe rzeczy dzieją się w sąsiedztwie ;)) Nie wiedziałam, że jest tu coś takiego. Teraz będę wiedziała, co robić z suchym chlebem ;-)

zgloś naruszenie
awatar

gosc

 

20:06, 08/08/10

Gnojówka temat apolityczny, dobre

zgloś naruszenie
awatar

gosc

 

19:43, 08/08/10

Proponuję temat apolityczny - stwórzmy na Oruni centrum handlu gnojówką

zgloś naruszenie
awatar

gosc

 

19:32, 08/08/10

Co tu robi Komorowski?? Zaraz krzyża tu będziemy bronić!

zgloś naruszenie
awatar

gosc

 

19:20, 08/08/10

...bo Bronki to dobre gospodarze są... - to mógłby być dobry slogan wyborczy. I naszego Pana Bronisława na plakat - tylko jakie ma poglądy polityczne? (Komorowski z zabijaniem zwierząt nie ma kłopotu - więc może ...wiecej

zgloś naruszenie

REKLAMA

REKLAMA