Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Poniedziałek, 25/03/2019

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

Profil użytkownika

ZapomniałamLoginu

< div class ="naglowek_bloga">

 

Strona 1 z 1

1

KOBIETA WSPÓŁCZESNA

Czwartek, 10:28, 30/06/11, tagi:

„Ciężki jest los współczesnej kobiety. Musi ubierać się jak chłopak, wyglądać jak dziewczyna, myśleć jak mężczyzna i pracować jak koń”.

 

Elizabeth Taylor

 

Obraz współczesnej kobiety zasadniczo odbiega od jej wizerunku z poprzednich dekad.

Na potrzeby czasów kobiety coraz częściej przypisują sobie cechy męskie i starając się udowodnić światu swoją wszechstronność i zaradność, gubią się w świecie, który w ogóle do nich nie pasuje.

Przełamany dawno temu stereotyp kobiety-gospodyni jest regularnie nadgryzany i niestety nie wyszedł paniom na dobre.

Miejsce kobiety w hierarchii społecznej od niepamiętnych lat usytuowane było za mężczyzną i to nie zawsze tuż za nim. Równouprawnienie, które samo w sobie jest pojęciem pozytywnym – spowodowało, że kobiety szaleńczo zaczęły chwytać się typowo męskich zajęć tylko po to, żeby pokazać wszystkim, że nie są w niczym gorsze. Przypomina to trochę kurę z uciętą głową, która zaraz po jej ścięciu biega wszędzie nie wiadomo za czym, a to w końcu tylko taki wariacki odruch..

Sama jestem kobietą i nie chciałabym być zaszufladkowana jako kura domowa, ale przeraża mnie fala feminizmu i abstrakcyjnej rzeczywistości, bo czy jest coś złego w ustąpieniu miejsca kobiecie i otwieraniu jej drzwi? Czy rodzenie dzieci to dyskryminacja?

Kobieta coraz mniej jest matką, opiekunką, oazą, a coraz więcej chybionym tworem cywilizacji. Nie wystarcza już samo noszenie spodni i krótko ścięte włosy, ani nawet stanowiska kierownicze. Panie usilnie szukają miejsca w armii, czy policyjnej prewencji, zaprzeczają swojej kobiecości żądając zalegalizowania aborcji... Dziś wprowadzają żłobki do sejmu,  jutro do kościoła, a pojutrze wyjdą z protestem przeciwko odsunięciu kobiet od kościoła, bo dlaczego idąc drogą przemian kobieta nie może być księdzem, papieżem czy kimkolwiek władnym w kościele?

Karykaturalny obraz własnej osobowości to wynik zagubienia się kobiet w tej całej wolności wyboru, którą im dano. To tak jakby żebrak wygrał fortunę – ma ogrom pieniędzy i chce za nie zrealizować wszystkie swoje marzenia. Ale całe życie był żebrakiem i nie potrafi ich dobrze ulokować, więc wydaje na lewo i prawo, aż w końcu wraca taki zatraceniec z podkulonym ogonem do pierwotnego stanu.

Kobieta, która dotąd była Matką – Polką, dla mnie „aż”, a dla niektórych pań „tylko” - ma teraz możliwość wspinania się na szczyty kariery, co w skutkach jest niekiedy bolesne. Rezygnuje z założenia rodziny, a jeśli nie rezygnuje, to przekłada to w nieskończoność. Mężczyzna niewieścieje, staje się zdegradowany siedząc w kieszeni swojej małżonki, wychowując dzieci i przyglądając się licznym zdradom kobiety wyzwolonej.

 

Tak sobie myślę, że kobieta została skrzywdzona czasami, w jakich przyszło nam żyć.

Moda na beztroskie śluby i szybkie rozwody, samotne wychowywanie dzieci i świadomość całej masy kobiecych praw za plecami spowodowały, że płeć piękna stała się na tyle niezależna, że maluje się nam obraz niczym z „Sexmisji”. Wszystko to pod pięknymi hasłami – kobieta wolna, kobieta niezależna, cosmo-kobieta…

Kolorowe czasopisma zachęcają do złożenia wniosków o alimenty, bycie singlem jest przecież w modzie, a jeszcze bardziej w modzie jest  homoseksualizm, więc czemu nie wychowywać dziecka w nowoczesnej, homoseksualnej rodzinie? Żart oczywiście.

Nie jest żartem jednak, że kobiety żyją w biegu, gonią za pieniądzem, noszą ręce w kieszeniach i tkwią w przekonaniu, że robią coś dobrego dla siebie, a tak naprawdę idą na ścięcie.

Sama zaliczam się do kobiet, które żyją na własny rachunek. O takich kobietach zwykło się mówić „feministka”, ale stanowczo się od tego odcinam. Życie zmusza do określonych wyborów, rozpychania się łokciami i niekiedy bycia mężczyzną, ale to konieczność, a nie wybór. Co najwyżej pseudo-przywilej czasów.

Nie atakuję pań, które robią karierę, ani tych, które nie decydują się na założenie rodziny. Genialnie jest się spełniać zawodowo i mieć swój indywidualny, poukładany plan na życie, ale nie oszukujmy się – równi możemy być co najwyżej wzrostem. Kobieta i mężczyzna mogą być uzupełniającymi się partnerami, ale różnic nigdy się na zatrze, tak zadziałała natura, Bóg, czy jak kto woli…

 

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (2) »

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

 

Strona 1 z 1

1

REKLAMA

REKLAMA