Praktyczna lekcja demokracji

Autor: p.olejarczyk, Data publikacji: 2009-08-12 11:05:00

Białoruska młodzież z „partyzanckiego liceum” spotkała się z prezydentem Pawłem Adamowiczem.

Uczniowie z mińskiego Liceum Humanistycznego im. Jakuba Kołasa przyjechali już po raz kolejny do Polski. Tydzień temu trafili do Gdańska – http://mojaorunia.pl/index.php?option=com_orunia&task=artykul&Itemid=24&id=168

Zamieszkali w Zespole Szkół Inżynierii Środowiska Centrum Kształcenia Ustawicznego w Gdańsku Oruni przy ul. Smoleńskiej. Spędzą tutaj około miesiąca. Czas wypełnia im nauka, zwiedzanie miasta, a także różnego rodzaju spotkania z ludźmi kultury, politykami, urzędnikami. Jak sami mówią, jest to dla nich doskonała lekcja demokracji; demokracji, która stanowi deficytowy towar na Białorusi.
Jedną z takich lekcji było spotkanie z prezydentem Adamowiczem. Przez blisko dwie godziny zadano najwyższemu rangą gdańskiemu urzędnikowi kilkadziesiąt pytań. Przewijały się w nich takie słowa jak: demokracja, wolność, własność, praca, solidarność, historia. Prezydent tłumaczył mechanizmy lokalnej demokracji, opowiadał o dziedzictwie „Solidarności”, wyjaśniał rolę swego urzędu. Przedstawiał też gorsze strony demokracji.
- Demokracja to także prawo do mówienia głupstw. Może w nas się gotować, możemy się wściekać na niektóre wypowiadane kwestie, ale demokracja na tym polega. Każdy ma prawo do swego zdania  – mówił.
Białoruska płeć piękna pytała o rolę kobiet w polskiej polityce, chłopaków bardziej interesowały meandry zdobycia i utrzymania władzy.
Kilka pytań zadał też prezydent.
- Kto z was chce w przyszłości zostać dziennikarzem?
Z około stu młodych ludzi na sali, zgłosiła się tylko jedna osoba.
- A politykiem?
Podniesionych rąk było już zdecydowanie więcej.
Być może właśnie młodzież  z Liceum Humanistycznego im. Jakuba Kołasa będzie stanowić w przyszłości trzon białoruskiej polityki. Jego uczniowie od lat zajmują pierwsze miejsca na ogólnobiałoruskich olimpiadach humanistycznych, zdobywają też wysokie pozycje w naukowych starciach ze swymi zagranicznymi kolegami. Mimo takich sukcesów, Liceum im. Jakuba Kołasa jest stale nękane przez białoruskie władze. Prezydentowi Łukaszence nie podoba się, że w placówce tej nauka odbywa się w języku białoruskim. W 2003 roku władze odebrały szkole budynek i oficjalnie zlikwidowały liceum. Nie pomogły protesty uczniów, rodziców i nauczycieli. Szkoła musiała zejść do podziemia. Lekcje odbywają się w prywatnych mieszkaniach. Uczniowie na koniec każdego roku szkolnego muszą zdawać egzaminy państwowe, tak jakby uczyli się w trybie eksternistycznym.
Zapytani o to, co podoba im się w Polsce najbardziej, wielu z nich odpowiada zgodnie: wolność i brak sił porządkowych na ulicach. 18-letni Alik, który świetnie mówi po polsku dodaje:
- To, że tutaj na ulicy ludzie mogą stać w kilka czy kilkanaście osób, normalnie rozmawiać, żartować, głośno się śmiać i nikt do nich nie podejdzie, nie wylegitymuje, nie każe się rozejść, to jest naprawdę wielka różnica między Polską a moim krajem.
- A co się wam w Polsce nie podoba?
Odpowiedź jest błyskawiczna.
- Reklamy i billboardy. Są naprawdę w każdym miejscu – mówią białoruscy licealiści.