Dzielnica w migawce, tydzień 8

Autor: p.olejarczyk, Data publikacji: 2012-03-25 18:42:00

Strefa 30, rozkopy zamiast torów, nowy monopolowy w okolicy, rezydencja arcybiskupa zza płotu i kamer, moda przez duże M, nostalgia, piękno, brzydota i absurd... – odpalamy ósmą migawkę!

Dziś zaczniemy nietypowo. Najpierw „ogłoszenie parafialne”, dotyczące zeszłego tygodnia. Jedno ze zdjęć z siódmej migawki nie tylko ucieszyło czyjeś oko. Stało się coś bardziej doniosłego! Fotografia „uciekającego śmietnika” pozwoliła przywrócić klasyczną równowagę dobra i zła, na korzyść tego pierwszego. Dzięki czujności jednego z reporterów i interwencji czytelnika (kilka telefonów, odniesienie do migawki), uwieczniony na zdjęciu pojemnik trafił na swoje dawne miejsce. Że niby nic w sumie ważnego? Na Przyjemnej twierdzą inaczej :)

Przenosimy się w inną część Oruni. Od niedawna Gościnna i Dworcowa została objęta tak zwaną Strefą 30. – Ten rejon Oruni to nasza Starówka, jest kościół, są szkoły. Uspokojenie ruchu jest tu wskazane. Strefa 30 właśnie w tym miejscu to dobry pomysł – przekonuje Mateusz Korsztun z lokalnej Rady Osiedla i autor zdjęcia, na którym widać opisywaną tu zmianę. Warto przypomnieć, że urzędnicy zastanawiają się również, czy Strefą 30 nie objąć innych ulic na Oruni. W grę wchodzi Żuławska, Smętna, Równa. Czy według Was to dobry pomysł?

Remont na kolei trwa w najlepsze. W ostatnim tygodniu robotnicy przyspieszyli tempa w okolicy ulicy Junackiej. Budowane tu przejście podziemne nabiera coraz bardziej wyraźnych kształtów. Czy sprawdzi się ono w praktyce? I jej trzy bliźniacze odpowiedniki (na Rejtana,  Bocznej i Ukośnej)? Są tacy, którzy mają wątpliwości.

Ale nie samymi remontami, strefami i przejściami człowiek żyje. Nie ma opcji, trzeba zarabiać pieniądze. W jaki sposób?

- Są dwa typy biznesu, które sprawdzają się na Oruni. Monopolowe i lumpeksy – mówił mi niedawno pan Marian, mieszkaniec Żuławskiej, który nie ukrywał, że sam często korzysta z oferty pierwszego z wymienionych przez siebie biznesów. Od niedawna pan Marian ma możliwość jeszcze większego wyboru. Na Oruni otworzył się kolejny monopolowy.
– Babcie pytają się po co kolejny taki sklep, jak teraz i tak pijaków jest już na Oruni dużo. Same sobie odpowiadają. Tutaj zawsze będzie miał kto wypić, to i monopolowe będą – śmieje się pan Marian.

Nie wiemy, czy to prawda, czy nie, ale faktem jest, iż „model wrzeszczański” (główny Trakt powinien zmienić nazwę na Aleję Bankową) póki co na Oruni nie występuje. Zamiast lokali świadczących nam usługi finansowe (swoją drogą, ile na dzielnicy jest bankomatów?), nie brakuje takich, w których można się tanio i całkiem znośnie ubrać.

- Spodnie po 2 złote, sukienki też. Największy ruch mamy w poniedziałki, kiedy przywożą nowy towar. I w sobotę, w najtańszy dzień. Bardzo wielu mieszkańców tu przychodzi, no cóż, biedna dzielnica – wzrusza ramionami sprzedawczyni jednego z oruńskich lumpeksów.

A skoro o ubraniach mowa, to trzeba wspomnieć i o modzie. Nie to, żeby ktoś z męskiej frakcji w naszej redakcji cokolwiek wiedział na ten temat. Nie jesteśmy ani trendy, ani glamour, a piszący te słowa z pewnością wiedzie w tym niekwestionowany prymat. Ale... Jedna z naszych czytelniczek zaproponowała nam pod wpływem lektury na portalu Trojmiasto.pl (swoją drogą bardzo pocieszny artykuł o „ulicznej modzie”, jeżeli w galeriach handlowych są w ogóle jakieś ulice) wspólne stworzenie serii artykułów na temat oruńskiej Street Fashion. – Nie chodziłoby o to, aby kogokolwiek obrażać – zapewniała.

A o tym, że potencjał drzemie i tutaj świadczy kilka naszych zdjęć. Manekin to jedno, turban a la Erykah Badu (warto posłuchać, EB oczywiście) to drugie, Magda i Paulina, oruńskie dziewczyny na deskorolkach - trzecie. – Najlepiej jeździ się w okolicy Małomiejskiej. Od dwóch lat uczymy się trików na desce – opowiadały.

Zerknijcie też na zdjęcie, przedstawiające Stanisława Peeka, wieloletniego mieszkańca zabytkowej kuźni przy ulicy Gościnnej. To naprawdę ważna postać dla Oruni (dzięki jego staraniom, budynek kuźni przetrwał do dziś).

Na ulicy Brzegi rezydencja urzędującego tam arcybiskupa Sławoja Głódzia już odrestaurowana. Trudno jednak powiedzieć na ten temat coś więcej. Rezydencji strzeże wysoki płot, odwiedzających wita oko kamery. Dzwonek domofonu nikogo nie przywołuje. Mamy nadzieję, że uda nam się zrobić wywiad z arcybiskupem. O co powinniśmy go zapytać? :)

A w dzisiejszej migawce jeszcze...

Artystyczne zdjęcia, nadesłane nam przez panią Małgorzatę (prosimy o jeszcze!! :) ), zeszłotygodniowy konkurs recytatorski w Gościnnej Przystani (jeden z jego uczestników wypowiedział dwa zdania, umilkł, wyraźnie zbity z tropu krzyknął: "no k.. nie wiem!" i uciekł ze sceny, dostał jednak oklaski publiczności), buty...na lusterku (i ten kapeć!), "spokojne" ogłoszenie, pasąca się koza, wiatrak domowej roboty, pionowe i poziome pranie, romantyczne, ale i brudne wyznania, grobowe poszukiwania, miejska (czasem wiejska) architektura. A także dowód na to, że fotograf nie zawsze ma lekko i niekiedy może się spotkać... z czyjąś ręką. Nie, nie chodzi o rękoczyny, czy o środkowy palec :)


Słowa uznania dla autorów zdjęć: Grzegorza Jezierskiego, Jacka Gulczewskiego, Aleksandry Golonki, Anny Kuklinowskiej, Mateusza Korsztuna, Jarosława Wołoszyka, Katarzyny Szymańskiej, Doroty Szymańskiej, Marcina Zajdy, Ewy Sasimowskiej, Stefana Korony, yuki29 i pani Małgorzaty.

Czekamy na kolejne zdjęcia (także innych czytelników) :)