SKM-ki jeszcze nie teraz

Autor: p.olejarczyk, Data publikacji: 2012-11-13 18:01:00

Najwcześniej w 2014 roku zaczną znów kursować w kierunku Pruszcza (przez Orunię) pociągi Szybkiej Kolei Miejskiej. Nie brakuje osób, które przekonują, że dodatkowe połączenia przydałyby się już teraz.

- Jesteśmy jedyną szkołą w Trójmieście, która kształci w zawodach chemicznych. Nasi uczniowie dojeżdżają z różnych miejsc: Gdańska, Pruszcza, Tczewa. Większa ilość SKM-ek, kursujących na Orunię z pewnością by nam się przydała. Mamy sygnały od rodziców, których dzieci kształcą się w gimnazjach w Gdyni, że gdyby był lepszy dojazd do naszej placówki, wysłaliby do nas swoje pociechy – mówi Barbara Mizerska, dyrektorka Zespołu Szkół Przemysłu Spożywczego i Chemicznego, placówki, która swą siedzibę ma przy ulicy Smoleńskiej.

Jednak w tym i kolejnym roku SKM-ek na linii Gdańsk Główny - Pruszcz nie będzie. 
- Nie możemy puścić naszych SKM-ek, ot tak sobie. Właścicielem torów od centrum Gdańska do Pruszcza jest PKP PLK. Musimy mieć zgodę tej spółki. A w związku z remontem linii E-65 na odcinku Warszawa-Gdynia obecnie nie jest to możliwe – mówi nam Marcin Głuszek, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży PKP SKM w Trójmieście.

Remont wspomnianej wyżej linii na odcinku Gdańsk-Pruszcz może zakończyć się już w 2014 roku. Wtedy, jak zapewnia Głuszek, jego spółka od razu będzie starać się o „puszczenie” dodatkowych SKM-ek w kierunku Pruszcza. Bo jak przekonuje, takie rozwiązanie sprawdziło się już w przeszłości. Jeszcze do września tego roku dodatkowe pociągi kursowały właśnie na tej trasie.

- Połączenie Pruszcz-Gdańsk Główny to dobre połączenie, z którego korzysta bardzo wiele osób. Będziemy zabiegać, aby zostało one przywrócone. Szczególnie zależy nam na większej ilość SKM-ek w godzinach 7-8 i 16-17 – wtedy ruch na tej trasie jest największy. W weekendy nie potrzeba już tak dużo kursów - mieszkańcy Pruszcza nie muszą jechać do Gdańska, w ich mieście również sporo się dzieje – komentuje Głuszek.

Składy SKM, które kursowałyby na trasie Gdańsk-Pruszcz, zatrzymywałyby się również na Oruni. Mieszkańcy tej ostatniej dzielnicy, póki co muszą szukać jeszcze innych sposobów na dotarcie do centrum Gdańska.

- Staramy się lobbować za przedłużeniem linii autobusowej 123, tak aby nasi uczniowie mogli dojechać w ten sposób do szkoły. Ale takie rozwiązanie byłoby z pożytkiem także dla okolicznych mieszkańców – ta część Oruni, „za torami” jest odcięta od komunikacji. Aby dojechać do Gdańska, trzeba dojść do Traktu św. Wojciecha, po drodze mijając przejazd kolejowy. Szczególnie dla starszych osób to jest spore utrudnienie – komentuje dyrektorka ZSPSiCH.

Linia miałaby jechać przez ulicę Żuławską – o takie rozwiązanie zabiegali rodzice uczniów ZSPSiCH. Ale odpowiedź urzędników była negatywna. Zdaniem tych ostatnich, w tej okolicy jest po prostu zbyt ciasno na swobodne przejazdy autobusów.

W styczniu tego roku wiceprezydent Maciej Lisicki w rozmowie z dyrekcją szkoły obiecywał, że sprawdzi, czy przedłużenie „123-tki” jest możliwe. Kilka dni temu w rozmowie z nami, pytany o „autobus na Żuławską”, wiceprezydent przyznawał, że nie pamięta już tej sprawy. Ale to że wiceprezydent ma realny wpływ na wygląd miejskiej komunikacji świadczy ostatni przykład – decyzją Lisickiego kilka dni temu została przedłużona linia 118 (kursuje na Ujeścisku).