Jedna szkoła, dwa budynki, więcej możliwości

Autor: p.olejarczyk, Data publikacji: 2013-05-02 12:48:00

Dwie oruńskie szkoły, decyzją gdańskiego wydziału edukacji i miejskich radnych, od września tego roku stają się...jedną placówką. Rozszerzy się oferta edukacyjna – zapewniają obie dyrektorki. Już niedługo jednak rozpocznie się konkurs, na to kto zostanie tutaj jedynym szefem. Tutaj, czyli w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 2 na Smoleńskiej.

- To nie jest żadna likwidacja szkół. Jest to po prostu przekształcenie dwóch placówek w jedną. I stworzenie przez to nowej, znacznie bardziej odpowiadającej naszym czasom oferty edukacyjnej – mówi nam Ewa Kamińska, Zastępca prezydenta ds. polityki społecznej.

- Dzięki połączeniu i utworzeniu takiego Centrum, szkoły zyskają możliwość otwierania kursów kwalifikacyjnych także dla dorosłych. To bardzo istotne, bo w Polsce niestety często myśli się wciąż na zasadzie: nauczyłem/am się jakiegoś zawodu i nie ważne, co dzieje się na rynku pracy, to i tak będę się tego trzymać. A to niedobre myślenie, warto uczyć się nowych rzeczy – przekonuje wiceprezydent.

Połączenie dotyczy dwóch szkół położonych obok siebie, po obu stronach ulicy Smoleńskiej. Chodzi o Zespół Szkół Przemysłu Spożywczego i Chemicznego, oraz Zespół Szkół Inżynierii Środowiska CKU.

Na kwietniowej sesji zmiany przegłosowali radni miasta. Nowa nazwa i struktura wejdzie w życie już we wrześniu. Wcześniej, bo na przełomie maja i czerwca rozpocznie się konkurs na dyrektora nowego Centrum na Oruni. Obie, obecne dyrektorki placówek przy Smoleńskiej zapowiedziały już, że na pewno wezmą w nim udział. Nowy szef CKZiU będzie miał swoją siedzibę w budynku obecnego ZSiŚ.

Dyrektorki wypowiadają się pozytywnie na temat zmian, przygotowanych przez gdański wydział edukacji. - Dla uczniów zmieni się tylko to, że na świadectwie będą mieli inną nazwę szkoły. Nauczyciele nie mają żadnych zmian w umowach o pracę i nie będzie żadnych redukcji etatów. Dla mojej szkoły natomiast pojawiła się możliwość przeprowadzania kursów kwalifikacyjnych dla dorosłych. Wcześniej, jako szkoła stricte dla młodzieży, nie mogliśmy tego robić – mówi Barbrara Mizerska, dyrektorka ZSPSiCH.

- Tworząc jedną placówkę, będziemy mogli razem otworzyć się szeroko na to, co ma być przyszłością edukacji. A więc nastawienie nie tylko na dzienne szkoły, a także na kształcenie dorosłych, na kursy zawodowe – uważa Walentyna Redłowska, p.o dyrektor w ZSiŚ. - Zapotrzebowanie na takie kursy jest spore. Dostajemy na przykład dużo telefonów, czemu nie ma u nas możliwości zrobienia kursu na technika rolnika. Chodzi o to, że ludzie potrzebują takiej właśnie szkoły. Bo rozumie Pan, dofinansowanie z Unii Europejskiej – tłumaczy dyrektorka.

- Niedawno do Urzędu Pracy w Gdańsku zgłosiła się firma, która potrzebowała 20 operatorów maszyn przemysłu spożywczego. Od września będziemy mogli właśnie takie kursy dla dorosłych prowadzić i w ten sposób reagować na potrzeby rynku pracy – przekonuje Mizerska

Dodatkowe kursy dla dorosłych to także większa szansa na zapewnienie pracy nauczycielom. Jak przypomina Redłowska, w ostatnich latach do szkół doszedł niż demograficzny. - I zaczęła się walka o „klienta edukacyjnego”. Bo niektóre kierunki trzeba zamykać, ze względu na małe zainteresowanie. W naszych ponadgimnazjalnych szkołach tak będzie wyglądało jeszcze gdzieś z 10 lat. A więc do czasu, kiedy dzisiejsze przedszkolaki (bo tutaj niżu już nie ma) podrosną na tyle, aby móc przyjść do tego typu placówki – komentuje.

W ZSPSiCH młodzież uczy się na takich kierunkach jak: technik analityk, technik żywienia, technik technologii chemicznej, piekarz, cukiernik, operator urządzeń przemysłu społecznego.

U sąsiadów, a więc w ZSiŚ uczniowie kształcą się m.in. w dziedzinie ochrony środowiska, inżynierii środowiska i melioracji, technologii żywienia.

Nie bez znaczenia dla przyszłego Centrum, w którym będą kształcić się tez dorośli, jest fakt, że ZSiŚ ma także internat i stołówkę.

Obie dyrektorki zgadzają się również z często podnoszoną tezą, że ich szkołom, a za kilka miesięcy, ich szkole, przydałoby się lepsze skomunikowanie. Mowa o większej liczbie zatrzymujących się na Oruni SKM-ek, i miejskim autobusie, który wjeżdżałby na ulicę Smoleńską.