Czasem im mniej zmian, tym lepiej... dla Parków

Autor: p.olejarczyk, Data publikacji: 2014-07-23 15:49:00

Jak powinna wyglądać rewaloryzacja Parku Oruńskiego i Parku Schopenhauera? Czy w grę mają wchodzić spore zmiany? Czy i dlaczego oruńskie zieleńce są wyjątkowe? Na te pytania i kilka innych odpowiada nam dr Katarzyna Rozmarynowska z Politechniki Gdańskiej, która kilka tygodni temu spotkała się z oruniakami w ramach projektu "Historie po Oruńsku".

Czy oruńskie zieleńce, Park Oruński i Park Schopenhauera są wyjątkowe?
Są wyjątkowe. Jeden z najwspanialszych parków w Gdańsku leży właśnie na Oruni. A drugi, związany jest z Arturem Schopenhauerem, z jego dziadkiem. Już tylko te dwa fakty świadczą, że warto się nimi zająć.

A czemu Park Oruński jest jednym z najwspanialszych zieleńców w Gdańsku?
Jest wyjątkowy, bo jest bardzo dawnym parkiem. Pierwsze, zresztą bardzo szczegółowe wzmianki na jego temat, które posiadamy, są z okresu późnego renesansu. Widać więc, że jest to wyjątkowo wczesny park.

Park Oruński, czy Oliwski? Który Park podoba się Pani bardziej?
Tego się nie da łatwo przyrównać. Warto pamiętać, że parków wokół Gdańska było kiedyś naprawdę dużo. W okresie wojen napoleońskich wiele z nich zostało zniszczonych. Tylko nieliczne zostały odbudowane. Ten oruński jest właśnie tym jednym z nielicznych. Został przekomponowany, ale to wciąż jest to samo miejsce. Mody się zmieniały, ale Park Oruński pozostał.

To z dawnych czasów przenieśmy się do teraźniejszości. Coraz głośniej mówi się o rewaloryzacji Parku Oruńskiego. Jak taka inwestycja powinna zostać przeprowadzona?
Na pewno trzeba przeprowadzić dokładne badania, poczynając od pełnej inwentaryzacji. A także od badań historii i kompozycji tego ogrodu, od jego przemian stylistycznych. Trzeba to wszystko gruntownie przebadać, być może w grę wchodziłyby nawet badania archeologiczne. Jest taka dziedzina: archeologia ogrodnicza. Można byłoby prześledzić, jakie rośliny były sadzone kiedyś na terenie ogrodu warzywnego w Parku. Są tam również bardzo stare drzewa, warto byłoby zbadać ich dokładny wiek.

Czy rewaloryzacja powinna oznaczać spore zmiany w Parku Oruńskim?
Nie, nie chodzi o zmianę. Chodzi o to, by uczytelnić pewne elementy. Podam przykład: jeżeli w Parku były kiedyś dukty widokowe z tych trzech gór, to warto byłoby przeciąć drzewa, by te widoki były nadal czytelne.

Co do zmian, to w 1974 roku Park Oruński był rewaloryzowany. Wprowadzono wtedy pewne elementy modernistyczne, które moim zdaniem nie do końca były potrzebne. Park powinien być wolny od zabudowy. Uważam też, że Dwór (mowa o dzisiejszej siedzibie przedszkola przy ulicy Nowiny, u wejścia do Parku) powinien być funkcjonalnie związany z Parkiem. Martwi mnie jednak budynek, który jest obecnie we władaniu Tatarów.

Dlaczego?
Wolałabym, aby Tatarzy mieli swoją siedzibę we Dworze. I wolałabym, aby ich obecnego budynku w ogóle nie było. Bo on jest obcym elementem na terenie Parku.

Coś jeszcze się Pani marzy w Parku Oruńskim?
Marzę, żeby wciągnąć dawne ogrody użytkowe na terenie Parku i zrobić tam ogrody kwiatowe, albo warzywno-ozdobne.

Dojście do Parku od strony Oruni Górnej powinno zostać w obecnym kształcie?
Technicznie można je ulepszyć. Być może trzeba będzie nieco przeprojektować ścieżki. Przypominam, że mamy dwa dawne plany Parku, wiemy więc jak to powinno wyglądać. Ale trzeba podkreślić, że projekt rewaloryzacji jest projektem trudnym.

A co z Parkiem Schopenahuera? Czy w przypadku jego rewaloryzacji możemy sobie tutaj pozwolić na więcej?
Możemy, zdecydowanie. On zachował się w mniejszym stopniu, nie jest tak stary jak Park Oruński. Aleje są z końca XIX-wieku, które pamiętają jeszcze dawną, położoną tutaj gospodę.

Dziękuję za rozmowę.