O tym pomyśle pisaliśmy już w styczniu. Urzędnicy na czele z prezydent Aleksandrą Dulkiewicz mówili o wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu na terenie Gdańska w godzinach od 22 do 6.
Argumenty "na tak" dla nocnej prohibicji są następujące: ma być ciszej, spokojniej i bardziej zdrowo, bo w teorii mniej osób będzie pić alkohol.
W mieście nikt nie patrzy na ekonomiczne kwestie wprowadzenia zakazu: pracownicy sklepów nocnych alarmują, że stracą pracę, bo "prohibicja" zabierze im mnóstwo klientów.
Miasto wysłało projekt uchwały "nocnej prohibicji" do rad dzielnic i niektóre z nich nie pozostawiły suchej nitki na propozycjach miasta.
Radni z Oruni Górnej zagłosowali przeciwko tej uchwale jednogłośnie "na nie". Radni wskazywali na potencjalny niebezpieczny absurd: przez ich dzielnicę zaczną się nocne pielgrzymki pijanych kierowców, którzy po alkohol będą jeździć do pobliskich miejscowości już poza Gdańskiem.
Radni z Oruni, Lipiec i Św. Wojciecha domagali się z kolei konsultacji w sprawie pomysłu wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu.
Urzędnicy postawili jednak na swoim, a radni miasta przegłosowali stosowną uchwałę.
Od 1 września w Gdańsku napojów alkoholowych nie będzie można kupić w sklepach między 22 a 6.
Są i inne zmiany.
Od 1 stycznia 2026 sklepy sprzedające alkohol będą musiały znajdować się w odległości co najmniej 75 metrów od tak zwanych miejsc chronionych (placówki dla osób bezdomnych, ośrodki leczenia uzależnień, domy pomocy społecznej, placówki opiekuńczo-wychowawcze oraz szkoły podstawowe i ponadpodstawowe (z wyjątkiem szkół dla dorosłych).























