Przestrzeń przy ulicy Gościnnej 14 nie jest nowym punktem na mapie Oruni. Przez ostatnie lata działał tu Dom Sąsiedzki "Gościnna Przystań", a jeszcze wcześniej - oratorium prowadzone przez salezjanów. Dla wielu mieszkańców to miejsce jest więc dobrze znane, choć jego funkcja z czasem się zmieniała. Dzisiejsze oratorium w naturalny sposób nawiązuje do tej historii, ponownie oddając budynek dzieciom, młodzieży i lokalnej społeczności.
Oratorium św. Jana Bosko prowadzone przez salezjanów to kontynuacja dzieła zapoczątkowanego w XIX wieku przez św. Jana Bosko - kapłana, który swoje życie poświęcił pracy z ubogą i opuszczoną młodzieżą. Jego wizja do dziś pozostaje aktualna.
- Święty Jan Bosko chciał, żeby oratorium było miejscem, gdzie młodzi czują się dobrze, gdzie mogą wzrastać, nie tylko w nauce, ale też w relacjach i w wierze - tłumaczy ks. Jakub.
Oratorium opiera się na czterech filarach: szkole, kościele, domu i podwórku.
Szkoła oznacza przestrzeń do nauki i rozwijania talentów, kościół - codzienną, krótką modlitwę i formację duchową. Dom to atmosfera bezpieczeństwa i akceptacji, a podwórko - miejsce zabawy, gier i radości.
– To ma być dom, w którym każdy czuje się jak u siebie. Ale też podwórko — pełne śmiechu, ruchu i spotkań – podkreśla ks. Jakub.
Oratorium działa w dni szkolne, od poniedziałku do piątku, w godzinach 16:00–19:00. W tym czasie dyżury pełnią wolontariusze — osoby w różnym wieku, które po prostu chcą być z młodymi. Około godziny 18 odbywa się krótka, kilkuminutowa modlitwa, a po niej wszyscy zaproszeni są na ciepły posiłek, przygotowywany i spożywany wspólnie - zaznacza kierownik oratorium.
- To bardzo ważny element. Wspólnie jemy, wspólnie sprzątamy, dbamy o to miejsce. Jak w domu - dodaje salezjanin.
Każdego dnia do oratorium zagląda około 20–30 osób.
W oratorium nie ma sztywnego „planu lekcji”. Każdy tydzień wygląda inaczej, a harmonogram publikowany jest z kilkudniowym wyprzedzeniem.
- Zauważyliśmy, że dzieci nie potrzebują kolejnej szkoły po szkole. Dlatego każdy tydzień jest inny - tłumaczy ksiądz.
Wśród proponowanych zajęć pojawiają się m.in. gotowanie, kółko teatralne, majsterkowanie, zajęcia plastyczne, szydełkowanie, a nawet nauka języka migowego - często prowadzone przez osoby, które po prostu chciały podzielić się swoją pasją.
- Czasem ktoś przychodzi z pomysłem i myślimy: zobaczymy, czy się przyjmie. A potem okazuje się, że dzieciaki są zachwycone – mówi salezjanin.
Całe funkcjonowanie oratorium opiera się na wolontariacie. Animatorzy, wychowawcy i osoby prowadzące zajęcia nie otrzymują wynagrodzenia.
- Wszyscy są tutaj, bo chcą. Przychodzą z serca – słyszymy.
W oratorium działają zarówno młodzi animatorzy, jak i starsi parafianie. Przyjeżdżają też nowicjusze salezjańscy, którzy uczą się charyzmatu pracy z młodzieżą.
- Młodym ludziom bardzo brakuje dziś relacji. Żyjemy w świecie telefonów i internetu, a tutaj nie da się być obok siebie i się nie odezwał - podkreśla rozmówca.
Choć oratorium koncentruje się przede wszystkim na dzieciach i młodzieży, jego drzwi pozostają otwarte dla wszystkich — także dla rodziców i seniorów.
- Nie ma znaku: wstęp wzbroniony. Oratorium jest przestrzenią dla każdego. Można po prostu przyjść, posiedzieć, porozmawiać, wypić herbatę. - mówi ks. Jakub.
- Oratorium to ludzie. To wspólnota. To bycie razem — w zabawie, w rozmowie, w modlitwie i w codzienności.
Link do strony oratorium na facebook’u:
https://www.facebook.com/Oratoriumsw.JanaBosko






























