Bo zmienianie dzielnicy zaczyna się od naprawdę małych rzeczy, od nas - mieszkańców
Nie trzeba od razu organizować akcji sprzątania ani pisać petycji. Wystarczy zacząć od podstaw:
● Gabaryty - stara kanapa, lodówka, materac - można zgłosić do bezpłatnego odbioru przez Gdańskie Centrum Kontaktu pod numerem 58 52 44 500, przez stronę kontakt.gdansk.pl lub aplikację Kontakt Gdańsk. Naprawdę działa.
● Widzisz porzucone śmieci w nieoczywistym miejscu? Zrób zdjęcie i zgłoś - też przez Kontakt Gdańsk. Każde zgłoszenie dostaje swój numer i jest rozpatrywane.
● Zaproponuj sąsiadce czy sąsiadowi wspólne sprzątanie podwórka. Często wystarczy jedna osoba, która zacznie.
● Wejdź na lokalne grupy na Facebooku - tu można szybko wymienić informację, kto co zaobserwował i co warto zgłosić dalej.
Brzmi banalnie? Może. Ale banalność to nie słabość – to skuteczność.
Czego możemy oczekiwać od miasta
Mieszkańcy mają prawo wymagać. I warto z tego prawa korzystać - spokojnie, ale konsekwentnie.
Od Gdańska możemy oczekiwać regularnego egzekwowania kar za dzikie wysypiska, większej liczby koszy w zatłoczonych miejscach czy częstszego opróżniania aktualnie stojących pojemników, a przede wszystkim - konsultowania z nami planów dotyczących naszej przestrzeni. To nie przywilej, to obowiązek miasta.
I tu dobra wiadomość: Orunia jest oficjalnie objęta miejskim programem rewitalizacji, razem z Dolnym Miastem, Biskupią Górką i Nowym Portem. Nie jesteśmy pominięci - jesteśmy na liście.
Biskupia Górka, Dolne Miasto, Nowy Port - jeszcze niedawno mówiło się o nich podobnie jak nie od dziś o Oruni. Zaniedbane, z trudną historią, z poczuciem, że miasto o nich zapomniało. Dziś widać tam odnowione kamienice, nowe skwery, place dla mieszkańców.
Rewitalizacja to nie slogan - to konkretne pieniądze i konkretne prace.
W Oruni już widać pierwsze efekty: Dom Sąsiedzki przy ul. Gościnnej, odnowiona zieleń, remonty budynków czy długo wyczekiwana kwestia Parku Ferberów. Kolejna odsłona programu, wsparta ponad 110 milionami złotych z funduszy unijnych, ma przynieść dalsze zmiany w latach 2026–2027 - m.in. prace przy Rynku Oruńskim.
Czas na pociąg
Największą zmianą, która czeka Orunię w najbliższych latach, jest jednak coś zupełnie innego: PKM Południe. Nowa zelektryfikowana linia kolejowa o długości ponad 7 km poprowadzi przez naszą dzielnicę - równolegle do Traktu św. Wojciecha. W ramach całego „Pakietu dla Gdańska Południe" miasto planuje blisko 4 miliardy złotych inwestycji.
Co to oznacza dla mieszkańców? Przede wszystkim - szybkie połączenie z centrum. Nawet kiedy Trakt stoi w korku, kilka minut dzielić nas będzie od śródmieścia. Inwestycja obejmie też nowe przejazdy bezkolizyjne i przebudowę układu drogowego w tej części dzielnicy.
Nie ma co ukrywać - część budynków przy oruńskim odcinku trasy zostanie wyburzona. To trudne, i warto o tym mówić wprost. Ale to też szansa: przestrzenie, które od lat czekały na cokolwiek, wreszcie doczekają się zagospodarowania.
Dzielnica to my
Orunia zmienia się. Powoli, miejscami nierówno, ale naprawdę. Im więcej z nas włączy się aktywnie - zgłaszając problemy, angażując sąsiadów, uczestnicząc w konsultacjach - tym szybciej ta zmiana będzie widoczna na każdej ulicy.
Nie trzeba wielkich gestów. Wystarczą małe, powtarzane regularnie decyzje.
Bo dzielnica to nie urząd. Dzielnica to my.

































