- Na oko dwudziestokilkuletni mężczyzna. Sprawiał wrażenie, że jest po narkotykach. Gadał do siebie, był cały obśliniony. Później zaczął zaczepiać innych. Mnie zaczął wyzywać i mi grozić - opowiada portalowi Mojaorunia jeden z oruniaków.
Wszystko działo się w czwartek, około godziny 13-14, w rejonie Dworcowej, a później także po drugiej stronie torów - w okolicach Żuławskiej.
- Mężczyzna był agresywny. Wyzywał, groził ludziom. Wpadał na auta, zaczepiał starsze panie. Zrywał plakaty - relacjonują nam świadkowie.
Na miejsce została wezwana policja. - Widziałem, że policjanci "zawinęli" gościa koło Mercusa - mówił nam jeden ze świadków.
Jeszcze kolejny zgłosił nam informację, że mężczyzna miał zakłócić przejazd jednego z pociągów.
O komentarz poprosiliśmy przedstawicieli gdańskiej policji. - Dziś około godziny 13:20 policjanci z Komisariatu Policji I w Gdańsku w krótkim odstępie czasu otrzymali kilka zgłoszeń dotyczących mężczyzny, który na terenie Placu Oruńskiego zachowuje się irracjonalnie, a z jednego ze zgłoszeń wynikało, że miał też grozić kobiecie - mówi portalowi MojaOrunia Aleksandra Kluge, rzeczniczka Komendanta Miejskiego Policji w Gdańsku.
- Na miejsce natychmiast skierowano funkcjonariuszy, który wylegitymowali opisanego w zgłoszeniu 24-latka, obywatela Polski, który był nietrzeźwy. Funkcjonariusze podczas prowadzonych czynności nie potwierdzili, żeby mężczyzna miał się popełnić przestępstwo bądź wykroczenie, jednak z uwagi na jego stan upojenia alkoholem został on przewieziony wytrzeźwienia do Pogotowia Socjalnego dla Osób Nietrzeźwych - dopowiada rzeczniczka.























