Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Poniedziałek, 26/06/2017

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

Wjazd na wysypisko - wizerunek w śmieciach

 9 dodane: 18:18, 31/08/11

tagi:śmieciwysypiskoTrakt

Ponad rok zajęło urzędnikom i przedstawicielom kolei usunięcie gigantycznego, nielegalnego wysypiska na Trakcie Św. Wojciecha. Wjeżdżający pociągiem do blisko 500-tysięcznej metropolii gdańszczanie i turyści mieli okazję przyjrzeć się przez ten czas, jak w praktyce wygląda jeden z ówczesnych kandydatów do Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku.

Wjazd na wysypisko - wizerunek w śmieciach
Wjazd na wysypisko - wizerunek w śmieciach
Fot. p.olejarczyk

Fotografia 1 z 9

Oficjalnie magistrat o wizerunek Gdańska dba. Wydaje się setki tysięcy złotych na kampanie promocyjne, z których można się m.in. dowiedzieć, że kochamy Gdańsk i panuje tu kultura wolności. Organizowanych jest wiele imprez, buduje się Europejskie Centrum Solidarności, powstaje nowy referat do spraw estetyki.

Jest i komunikacja na linii urzędnicy-mieszkańcy. Ci ostatni mogą zgłosić konkretne miejsce, które psuje wizerunek miasta – wystarczy, że zamieszczą stosowną adnotację ze zdjęciem na powstałej niedawno „Mapie Porządku”. Odpowiednie służby w mieście, czy będzie to Wydział Środowiska, czy też Zarząd Dróg i Zieleni, lub Straż Miejska, problemu zbagatelizować nie powinny.

Tyle teoria, promocyjne billboardy i wystąpienia piarowców. O praktyce opowie jeden z mieszkańców Oruni.

Najpierw jednak obrazek z Traktu Św. Wojciecha – kilka metrów od torów kolejowych i kilkadziesiąt od siedziby miejskiego Biura Obsługi Mieszkań. Rok 2010 i kilka miesięcy 2011.

Gruz, nikomu niepotrzebne już materiały budowlane, resztki jedzenia, zniszczone opony, stare ubrania, sterty papierów. Śmieci jest tutaj tak dużo, że do uprzątnięcia całego terenu potrzeba kursujących przez cały dzień wywrotek. Zanim jednak pojawią się tutaj ekipy „czyścicieli” upłynie kilkanaście miesięcy. Do tego czasu pasażerowie przejeżdżających nieopodal pociągów mogą nacieszyć oko tym osobliwym widokiem. Jeżeli zdążą, japońscy turyści są w tym najlepsi, mogą pstryknąć kilka ujęć. Gdańsk wita!

Mijały kolejne miesiące, góra śmieci rosła coraz bardziej. Jeden z okolicznych mieszkańców postanowił się z nią zmierzyć. Formalnie. Napisał do urzędników pismo, wykonał kilka telefonów. I tu natrafił na kolejną górę. Biurokracji i spychologii. Tak zaczęła się jego krucjata na miarę XXI wieku.

- Byłem w Wydziale Środowiska, pisałem do gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni, w końcu ruszyłem nawet do Wojewody. Nikt nie potrafił mi pomóc. Były jakieś obietnice, ale żadnych konkretów. Najśmieszniej było w pobliskim Biurze Obsługi Mieszkań. Tamtejszy kierownik zadeklarował, że wyśle na miejsce pracownika, który miał sprzątać śmieci do siatek. A tam trzeba było przynajmniej dziesiątek wywrotek – wspomina Witold Rybicki, mieszkaniec ulicy Bocznej.

Opisywane tu wysypisko leżało na terenie, należącym do Polskich Linii Kolejowych. Spółka wydzierżawiła go prywatnej firmie, która zajmowała się składowaniem odpadów. Inwestor ogrodził fragment terenu, postawił blaszane kontenery, zatrudnił ochroniarza. Nie minęło jednak wiele czasu, a śmieci „wyrosły” za ogrodzeniem. Na dodatek pojawiła się plotka, że inwestor zamiast utylizować odpady, zakopuje je w ziemi.

Ponad rok temu opisaliśmy tę sprawę na łamach naszego portalu. Przedstawicielka firmy zapewniała, że swój interes prowadzi zgodnie z prawem.

Po tym jak zainteresowaliśmy sprawą Straż Miejską, sterta śmieci została przez dzierżawcę terenu uprzątnięta. Strażnicy obiecali regularnie monitorować teren. Niestety, na obietnicach się skończyło.

Niedługo później historia się powtórzyła. W tym samym miejscu powstało kolejne nielegalne wysypisko. Większe od poprzedniego.
- Po kolejnych pismach, wreszcie w listopadzie zeszłego roku pracownicy ZDiZ-u zadeklarowali w oficjalnym dokumencie, że na miejsce zostaną wysłani ich inspektorzy. Myślałem, że uda się doprowadzić to miejsce do porządku. Przecież to nie tylko wstyd dla Oruni, ale też dla całego Gdańska – komentuje pan Witold.

Wizje lokalne nie przyniosły jednak rozwiązania. Przez kilka następnych miesięcy urzędnicy wspólnie z przedstawicielami PKP próbowali… skontaktować się z dzierżawcą terenu. To karkołomne zadanie okazało się zbyt trudne do zrealizowania – funkcjonująca tutaj firma zakończyła już działalność.

Śmieci przybywało, wizytówka Gdańska rodem z Szadółek miała się w najlepsze.

- W związku z niemożnością nawiązania kontaktu z dzierżawcą terenu, przedstawiciele Wydziału Środowiska spotkali się przedstawicielami PLK SA i Straży Miejskiej w Gdańsku oraz przeprowadzili wspólną wizję. Podczas tego spotkania przedstawiciel PKP SA Oddziału Nieruchomościami zobowiązał się doprowadzenia do uporządkowania terenu – mówi Anna Dobrowolska z Biura Prasowego w Gdańsku.

Obietnice nie były jednak realizowane. Od kwietnia do czerwca trwała wymiana pism między magistratem, a PKP. Góra śmieci rosła nadal.

Sprawa trafiła do jednego z miejskich radnych i do radnych osiedla. Pan Witold nadal dzwonił do różnych instytucji. Wszędzie stawiał pytanie, które zadawał już wielokrotnie: Kiedy i kto uprzątnie ten teren?

Pod koniec czerwca z magistratu nadeszła dobra wiadomość – w ciągu kilku dni wysypisko ma być zlikwidowane. Wszystkie prace zostaną wykonane na koszt dzierżawcy. Wywrotki przyjeżdżały puste, odjeżdżały załadowane. Takich kursów było wiele.

Teren uprzątnięto. Po roku czasu.

Kiedy pytamy urzędników, czy w całej historii mają sobie coś do zarzucenia, nie uzyskujemy konkretnej odpowiedzi. Nieoficjalnie wskazuje się na odpowiedzialność PKP. Ale czy taka zwłoka w działaniu byłaby możliwa, gdyby chodziło o „Szadółki” położone w Śródmieściu, czy we Wrzeszczu?

Magistrat przypomina, że mieszkańcy mają możliwość zgłaszania nielegalnych wysypisk - do Straży Miejskiej, na stronie Miasta i za pośrednictwem „Mapy Porządku”.

Jakie to proste, prawda?

Niedługo po tym jak wysypisko zostało uprzątnięte, ktoś znów wysypał tu kilka taczek gruzu.
- Mam informację, że odpady wyrzucają tutaj ludzie, którzy odpracowują swój dług dla miasta. W Biurze Obsługi Mieszkańców nie chciano ze mną rozmawiać. Przecież to wszystko jest chore, znowu będzie tu kolejne wysypisko? – pyta pan Witold.

Przedstawiciele BOM-u nie potwierdzają tych rewelacji.
- Nie wiemy kto wysypał te śmieci. Na pewno nikt od nas – zapewniają.

Wjazd na wysypisko - wizerunek w śmieciach

Wjazd na...

Wjazd na wysypisko - wizerunek w śmieciach

Wjazd na...

Wjazd na wysypisko - wizerunek w śmieciach

Wjazd na...

Wjazd na wysypisko - wizerunek w śmieciach

Wjazd na...

Wjazd na wysypisko - wizerunek w śmieciach

Wjazd na...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (6)

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

awatar

gosc

83.25.148.*

20:34, 02/09/11

zdjęcie jest nieaktualne, tego już nie ma, ale cóż huzarzy, maryna

zgloś naruszenie
awatar

gosc

93.154.184.*

15:38, 02/09/11

( Do Trójmiasta)

zgloś naruszenie
awatar

gosc

93.154.184.*

15:37, 02/09/11

To koledzy z Warszawy, Wrocławia, Bydgoszczy, Krakowa, Katowic, Olsztyna, Zakopanego itd. mają widoki na wjazd to Trójmiasta :D

zgloś naruszenie
awatar

gosc

83.25.101.*

21:05, 31/08/11

chyba kontenery.

zgloś naruszenie
awatar

gosc

83.25.102.*

20:57, 31/08/11

oj tak schodzi na psy...ale chwila tam maja stac bloki chyba

zgloś naruszenie
awatar

gosc

83.25.101.*

20:54, 31/08/11

kochane ludzie są to temety zastępczne.a miało być tak pięknie.MOJA ORUNIA schodzi na psy.

zgloś naruszenie

REKLAMA

REKLAMA